wtorek, 7 lutego 2012
niedziela, 5 lutego 2012
Moje podsumowanie roku 2011 dla serwisu El Intruso
Kilka dni temu serwis El Intruso ogłosił wyniki podsumowania roku 2011. To drugi raz, kiedy dostałem zaproszenie do tej zabawy i jeśli nic się w mojej głowie nie zmieni, prawdopodobnie ostatnie, na które odpowiedziałem. Już podczas wysyłania swoich typów, miałem bowiem poważne obawy, co do sensowności takiego plebiscytu, które po zderzeniu z wynikami zamieniły się w pewność, co do jego braku. Mamy tu do czynienia z zestawieniem powstałym na podstawie opinii krytyków (włączając mnie, oczywiście), którzy w znacznej mierze rozmijają się między sobą, nie tylko poprzez różnice w subiektywnej ocenie, co w znacznym stopniu ze względu na mały zbiór wspólny przesłuchanych płyt. Abstrahując od tego, czy możliwe jest całoroczne ogarnięcie tej, jakże płodnej, sceny współczesnego jazzu, zbudowanie sensownego podsumowania musiałoby się odbywać w oparciu o płyty do takiego podsumowania zgłaszane już od początku roku i dystrybuowane między wybranych krytyków tak, aby wszyscy mieli wspólną bazę dla późniejszego wyróżniania. Takie muzyczne Oscary.
Sensowne czy nie, podsumowanie jest (może powinniśmy to wzorem Mariusza Hermy nazywać po prostu "Podpowiedziami 2011"), a ponieważ El Intruso nie daje możliwości argumentowania, a Impropozycja tak - tam gdzie wybór albumu / muzyka nie jest podparty recenzją, pozwolę sobie na kilka słów wyjaśnienia.
Muzyk roku:
Pewnie zastanawiacie według jakiego klucza będę wyróżniał. Otóż jest on bardzo prosty: według liczby płyt dobrych i bardzo dobrych w stosunku do wszystkich wydanych w roku 2011 autorstwa lub przy udziale danego muzyka.
1. Thomas Heberer.
W taki sposób licząc, skuteczność Heberera jest niesamowita - dwa albumy nagrane w 2011 z udziałem tego trębacza:
Thomas Heberer's Clarino "Klippe", Clean Feed
Joe Hertenstein 4tet "Polylemma", Red Toucan
są bardzo dobre i warte rekomendacji. Szczególnie "Klippe" z ciążeniem ku kameralistyce przypadła mi do gustu. Momentami, estetycznie ten album kojarzył mi się ze świetną "hatologią" - François Raulin Trio "Trois Plans Sur La Comète" z 2002 roku. Ostatnio rzadko tak się grywa.
2. Aram Shelton
Aram Shelton Arrive (Jason Roebke, Jason Adasiewicz, Tim Daisy) "There Was..., Clean Feed
Aram Shelton/ Kjell Nordeson "Incline", Singlespeedmusic
Darren Johnston "Cylinder", Clean Feed
Dwa pierwsze bardzo dobre, a i do poznania trzeciego raczej bym zachęcał. Dwa gole i asysta. Takiej skuteczności nie powstydziłby się nawet Christiano Ronaldo.
3. Andrzej Przybielski
Andrzej Przybielski with Oleś Brothers "De Profundis", Fenommedia
Andrzej Przybielski / Yuriy Ovsyannikov / Nadolny Grzegorz / Daroń Grzegorz "Sesja Open", MOKB
Debiut roku (pojedynczy instrumentalista):
Miałem spore problemy w tym zakresie - strasznie mało debiutantów wpadło mi w ręce.
1. Susana Santos Silva
(Nawet nie jestem pewien, czy był to jej wydawniczy debiut)
2. Robert Kusiolek
Płyta "Nuntium", raczej średnio udana, ale obrany kierunek na pewno właściwy - instrument rzadki i pożądany, youtube'owe publikacje duetów (m.in.z Wójcińskim i Postaremczakiem) - bardzo obiecujące.
Grupa Roku
1. Levity
Levity (Jacek Kita, Piotr Domagalski, Jerzy Rogiewicz) "Afternoon Delights", Lado ABC
2. Scoolptures
Scoolptures (Nicola Negrini / Achille Succi / Philippe "Pipon" Garcia / Antonio Della Marina) "White Sickness", Leo Records
3. Swedish Azz
Swedish Azz [Mats Gustafsson / Per-Ake Holmlander / Kjell Nordeson / Dieb13 / Erik Carlsson] "Azz Appeal"
Gustafssona zawsze będę miał na oku i choć w tym roku zdarzyły mu się wpadki, LP Swedish Azz jest moim zdaniem jednym z najjaśniejszych punktów w całej jego karierze.
Debiut roku (grupa)
Lama
Lama "Oneiros" z Clean Feedu wypełniła w zeszłym roku lukę, którą pozostawiło po sobie Aeroplane Trio - komunikatywny, pomysłowy jazz z pogranicza gatunków w intelektualnej, wycyzelowanej a jednocześnie lekkiej formie.
Album roku
Levity (Jacek Kita, Piotr Domagalski, Jerzy Rogiewicz) "Afternoon Delights", Lado ABC
Swedish Azz (Mats Gustafsson / Per Ake Holmlander / Kjell Nordeson / Dieb13 / Erik Carlson) "Azz Appeal" Not Two Records
Kompozytor roku
Mało się ostatnio komponuje, dlatego każdy przejaw bardziej rozbudowanego konceptu kompozycyjnego zasługuje na wyróżnienie.
1. Matana Roberts
Matana Roberts "Coin Coin Chapter One: Gens de Couleur Libres", Constellation Records
2. Lisa Mezzacappa
Lisa Mezzacappa / Nightshade "Cosmic Rift" Leo Records
Perkusista
1. Zlatko Kaucic
Obie płyty dla Not Two: "Emigrants" oraz duet z Evanem Parkerem "Round about one o'clock" wyraźnie pokazują, że perkusjonalista ten zasługuje na znacznie większą uwagę.
2. Kjell Nordeson
Za współpracę z Sheltonem, Johnstonem i Swedish Azz.
Bas
1. Pascal Niggenkemper
Kolega Heberera - doskonały basista podtrzymujący tradycję europejskiego basu spod znaku Dietera Manderscheida czy Bruno Chevillona.
2. Mark Dresser
Każdą z poznanych trzech poniższych płyt przesłuchiwałem z olbrzymią przyjemnością i nie ma co ukrywać, była to głównie zasługa Marka Dressera
Bobby Bradford, Mark Dresser, Glenn Ferris "Live In La" Clean Feed
Trio M (Myra Melford, Mark Dresser, Matt Wilson) "The Guest House" Enja
Jen Shyu / Mark Dresser "Synastry" Pi Recordings
3. Liza Mezzacappa
Lisa Mezzacappa / Nightshade "Cosmic Rift" Leo Records
Darren Johnston "Cylinder", Clean Feed
Klawisze
Jacek Kita
Za przełamanie melodyczno-harmonicznego charakteru instrumentu i wykorzystanie go do zbudowania niespotykanego, wielobarwnego klimatu.
Levity (Jacek Kita, Piotr Domagalski, Jerzy Rogiewicz) "Afternoon Delights", Lado ABC
Saksofon
1. Aram Shelton
Za konsekwentne rozwijanie się w ramach stworzonego przez siebie unikatowego, lirycznego języka.
2. Colin Stetson
Colin Stetson "New History Warfare vol.2: Judges", Constellation Records
Trąbka / Kornet
Thomas Heberer
Andrzej Przybielski
Susana Santos Silva
Pewnie natychmiast zaskakuje nieobecność Petera Evansa - faktycznie chyba przesadziłem. Nie znałem wtedy jednak doskonałego albumu "Beyond Primitive and Civilized", który ustawia Evansa bardzo wysoko w rankingu, a przyznać muszę, że jednocześnie nie podzielam hiperentuzjazmu wokół sporej części owoców pracy tego, skądinąd pracowitego, muzyka.
Klarnet
Joachim Badenhorst
Kolejny kolega Heberera.
Nie ma Wacława Zimpla? Nie ma! Głównie ze względu na instrumentalny regres ostatniej Hery względem debiutu. Warto jednak docenić Reed Trio [Ken Vandermark / Mikołaj Trzaska / Wacław Zimpel] "Last Train to the First Station", 1 Kilogram Records.
Puzon
1. Johannes Bauer
Volume (Mikołaj Trzaska / Johannes Bauer / Peter Friis Nielsen / Peter Ole Jorgensen) "Tungt Vand", Ninth Wolrd
Kris Wanders Outfit (Johannes Bauer / Mark Sanders / Peter Jacquemyn) "In Remembrence of the Human Race", Not Two
2. Samuel Blaser
Kliknijcie sobie recenzję Macieja Karłowskiego na Jazzarium płyty "Consort In Motion" pod którą podpisuję się wszystkimi kończynami.
Wibrafon
Jason Adasiewicz
Aram Shelton Arrive (Jason Roebke, Jason Adasiewicz, Tim Daisy) "There Was..., Clean Feed
Na uwagę zasługuje także album jego trio: Jason Adasiewicz's Sun Rooms "Spacer" z Delmarku
Kobiecy wokal
Carla Kihlstedt
Prawda jest taka, że w ogóle nie powinienem się wypowiadać w kwestii kobiecego wokalu. Znam potwornie mało śpiewaczek. Carlę jednak ubóstwiam.
Wytwórnia roku
Multikulti
To był dobry rok poznańskiej wytwórni. Z wyjątkiem niezrozumiałego wybryku, jakim był Tfaruk "Love Communication", oraz niepotrzebnego, kolejnego duetu Vandermark/Daisy, po większość tytułów można lub należy sięgnąć. Na pewno trzeba posłuchać:
Fred Lonberg-Holm / Piotr Mełech “Coarse Day”
Ken Vandermark / Predella Group "Strade de'Acqua / Roads of Water"
Constellation Records
Dziwna to wytwórnia, która nie zamyka się w ramach określonej niszy, serwując szeroko pojętą wielogatunkową muzykę alternatywną. Obie zeszłoroczne, około jazzowe pozycje są jednak płytami, których pominięcie jest zrobieniem sobie krzywdy.
Colin Stetson "New History Warfare vol.2: Judges", Constellation Records
Matana Roberts "Coin Coin Chapter One: Gens de Couleur Libres", Constellation Records
Not Two
Niezły bilans. Polecam:
Swedish Azz (Mats Gustafsson / Per Ake Holmlander / Kjell Nordeson / Dieb13 / Erik Carlson) "Azz Appeal" Not Two Records
Avram Fefer / Eric Revis / Chad Taylor "Eliyahu", Not Two
Kris Wanders Outfit (Johannes Bauer / Mark Sanders / Peter Jacquemyn) "In Remembrence of the Human Race", Not Two
The Fonda/Stevens Group Trio + 2 "Live in Katowice"
Evan Parker, Zlatko Kaučič "Round About One O'clock"
Sensowne czy nie, podsumowanie jest (może powinniśmy to wzorem Mariusza Hermy nazywać po prostu "Podpowiedziami 2011"), a ponieważ El Intruso nie daje możliwości argumentowania, a Impropozycja tak - tam gdzie wybór albumu / muzyka nie jest podparty recenzją, pozwolę sobie na kilka słów wyjaśnienia.
Muzyk roku:
Pewnie zastanawiacie według jakiego klucza będę wyróżniał. Otóż jest on bardzo prosty: według liczby płyt dobrych i bardzo dobrych w stosunku do wszystkich wydanych w roku 2011 autorstwa lub przy udziale danego muzyka.
1. Thomas Heberer.
W taki sposób licząc, skuteczność Heberera jest niesamowita - dwa albumy nagrane w 2011 z udziałem tego trębacza:
Thomas Heberer's Clarino "Klippe", Clean Feed
Joe Hertenstein 4tet "Polylemma", Red Toucan
są bardzo dobre i warte rekomendacji. Szczególnie "Klippe" z ciążeniem ku kameralistyce przypadła mi do gustu. Momentami, estetycznie ten album kojarzył mi się ze świetną "hatologią" - François Raulin Trio "Trois Plans Sur La Comète" z 2002 roku. Ostatnio rzadko tak się grywa.
2. Aram Shelton
Aram Shelton Arrive (Jason Roebke, Jason Adasiewicz, Tim Daisy) "There Was..., Clean Feed
Aram Shelton/ Kjell Nordeson "Incline", Singlespeedmusic
Darren Johnston "Cylinder", Clean Feed
Dwa pierwsze bardzo dobre, a i do poznania trzeciego raczej bym zachęcał. Dwa gole i asysta. Takiej skuteczności nie powstydziłby się nawet Christiano Ronaldo.
3. Andrzej Przybielski
Andrzej Przybielski with Oleś Brothers "De Profundis", Fenommedia
Andrzej Przybielski / Yuriy Ovsyannikov / Nadolny Grzegorz / Daroń Grzegorz "Sesja Open", MOKB
Debiut roku (pojedynczy instrumentalista):
Miałem spore problemy w tym zakresie - strasznie mało debiutantów wpadło mi w ręce.
1. Susana Santos Silva
(Nawet nie jestem pewien, czy był to jej wydawniczy debiut)
2. Robert Kusiolek
Płyta "Nuntium", raczej średnio udana, ale obrany kierunek na pewno właściwy - instrument rzadki i pożądany, youtube'owe publikacje duetów (m.in.z Wójcińskim i Postaremczakiem) - bardzo obiecujące.
Grupa Roku
1. Levity
Levity (Jacek Kita, Piotr Domagalski, Jerzy Rogiewicz) "Afternoon Delights", Lado ABC
2. Scoolptures
Scoolptures (Nicola Negrini / Achille Succi / Philippe "Pipon" Garcia / Antonio Della Marina) "White Sickness", Leo Records
3. Swedish Azz
Swedish Azz [Mats Gustafsson / Per-Ake Holmlander / Kjell Nordeson / Dieb13 / Erik Carlsson] "Azz Appeal"
Gustafssona zawsze będę miał na oku i choć w tym roku zdarzyły mu się wpadki, LP Swedish Azz jest moim zdaniem jednym z najjaśniejszych punktów w całej jego karierze.
Debiut roku (grupa)
Lama
Lama "Oneiros" z Clean Feedu wypełniła w zeszłym roku lukę, którą pozostawiło po sobie Aeroplane Trio - komunikatywny, pomysłowy jazz z pogranicza gatunków w intelektualnej, wycyzelowanej a jednocześnie lekkiej formie.
Album roku
Levity (Jacek Kita, Piotr Domagalski, Jerzy Rogiewicz) "Afternoon Delights", Lado ABC
Swedish Azz (Mats Gustafsson / Per Ake Holmlander / Kjell Nordeson / Dieb13 / Erik Carlson) "Azz Appeal" Not Two Records
Kompozytor roku
Mało się ostatnio komponuje, dlatego każdy przejaw bardziej rozbudowanego konceptu kompozycyjnego zasługuje na wyróżnienie.
1. Matana Roberts
Matana Roberts "Coin Coin Chapter One: Gens de Couleur Libres", Constellation Records
2. Lisa Mezzacappa
Lisa Mezzacappa / Nightshade "Cosmic Rift" Leo Records
Perkusista
1. Zlatko Kaucic
Obie płyty dla Not Two: "Emigrants" oraz duet z Evanem Parkerem "Round about one o'clock" wyraźnie pokazują, że perkusjonalista ten zasługuje na znacznie większą uwagę.
2. Kjell Nordeson
Za współpracę z Sheltonem, Johnstonem i Swedish Azz.
Bas
1. Pascal Niggenkemper
Kolega Heberera - doskonały basista podtrzymujący tradycję europejskiego basu spod znaku Dietera Manderscheida czy Bruno Chevillona.
2. Mark Dresser
Każdą z poznanych trzech poniższych płyt przesłuchiwałem z olbrzymią przyjemnością i nie ma co ukrywać, była to głównie zasługa Marka Dressera
Bobby Bradford, Mark Dresser, Glenn Ferris "Live In La" Clean Feed
Trio M (Myra Melford, Mark Dresser, Matt Wilson) "The Guest House" Enja
Jen Shyu / Mark Dresser "Synastry" Pi Recordings
3. Liza Mezzacappa
Lisa Mezzacappa / Nightshade "Cosmic Rift" Leo Records
Darren Johnston "Cylinder", Clean Feed
Klawisze
Jacek Kita
Za przełamanie melodyczno-harmonicznego charakteru instrumentu i wykorzystanie go do zbudowania niespotykanego, wielobarwnego klimatu.
Levity (Jacek Kita, Piotr Domagalski, Jerzy Rogiewicz) "Afternoon Delights", Lado ABC
Saksofon
1. Aram Shelton
Za konsekwentne rozwijanie się w ramach stworzonego przez siebie unikatowego, lirycznego języka.
2. Colin Stetson
Colin Stetson "New History Warfare vol.2: Judges", Constellation Records
Trąbka / Kornet
Thomas Heberer
Andrzej Przybielski
Susana Santos Silva
Pewnie natychmiast zaskakuje nieobecność Petera Evansa - faktycznie chyba przesadziłem. Nie znałem wtedy jednak doskonałego albumu "Beyond Primitive and Civilized", który ustawia Evansa bardzo wysoko w rankingu, a przyznać muszę, że jednocześnie nie podzielam hiperentuzjazmu wokół sporej części owoców pracy tego, skądinąd pracowitego, muzyka.
Klarnet
Joachim Badenhorst
Kolejny kolega Heberera.
Nie ma Wacława Zimpla? Nie ma! Głównie ze względu na instrumentalny regres ostatniej Hery względem debiutu. Warto jednak docenić Reed Trio [Ken Vandermark / Mikołaj Trzaska / Wacław Zimpel] "Last Train to the First Station", 1 Kilogram Records.
Puzon
1. Johannes Bauer
Volume (Mikołaj Trzaska / Johannes Bauer / Peter Friis Nielsen / Peter Ole Jorgensen) "Tungt Vand", Ninth Wolrd
Kris Wanders Outfit (Johannes Bauer / Mark Sanders / Peter Jacquemyn) "In Remembrence of the Human Race", Not Two
2. Samuel Blaser
Kliknijcie sobie recenzję Macieja Karłowskiego na Jazzarium płyty "Consort In Motion" pod którą podpisuję się wszystkimi kończynami.
Wibrafon
Jason Adasiewicz
Aram Shelton Arrive (Jason Roebke, Jason Adasiewicz, Tim Daisy) "There Was..., Clean Feed
Na uwagę zasługuje także album jego trio: Jason Adasiewicz's Sun Rooms "Spacer" z Delmarku
Kobiecy wokal
Carla Kihlstedt
Prawda jest taka, że w ogóle nie powinienem się wypowiadać w kwestii kobiecego wokalu. Znam potwornie mało śpiewaczek. Carlę jednak ubóstwiam.
Wytwórnia roku
Multikulti
To był dobry rok poznańskiej wytwórni. Z wyjątkiem niezrozumiałego wybryku, jakim był Tfaruk "Love Communication", oraz niepotrzebnego, kolejnego duetu Vandermark/Daisy, po większość tytułów można lub należy sięgnąć. Na pewno trzeba posłuchać:
Fred Lonberg-Holm / Piotr Mełech “Coarse Day”
Ken Vandermark / Predella Group "Strade de'Acqua / Roads of Water"
Constellation Records
Dziwna to wytwórnia, która nie zamyka się w ramach określonej niszy, serwując szeroko pojętą wielogatunkową muzykę alternatywną. Obie zeszłoroczne, około jazzowe pozycje są jednak płytami, których pominięcie jest zrobieniem sobie krzywdy.
Colin Stetson "New History Warfare vol.2: Judges", Constellation Records
Matana Roberts "Coin Coin Chapter One: Gens de Couleur Libres", Constellation Records
Not Two
Niezły bilans. Polecam:
Swedish Azz (Mats Gustafsson / Per Ake Holmlander / Kjell Nordeson / Dieb13 / Erik Carlson) "Azz Appeal" Not Two Records
Avram Fefer / Eric Revis / Chad Taylor "Eliyahu", Not Two
Kris Wanders Outfit (Johannes Bauer / Mark Sanders / Peter Jacquemyn) "In Remembrence of the Human Race", Not Two
The Fonda/Stevens Group Trio + 2 "Live in Katowice"
Evan Parker, Zlatko Kaučič "Round About One O'clock"
Little Worlds "Book One" - warto posłuchać!
Co prawda nie znam "Mikrokosmosu" w oryginale, ale nawiązanie do Bartoka wydaje się być dość czytelne, a całość brzmi na prawdę dobrze.
wtorek, 31 stycznia 2012
Tonbruket (Dan Berglund, Johan Lindström , Martin Hederos, Andreas Werliin) "Dig It To The End", ACT 2011
Dan Berglund - b
Johan Lindström - g, lap- and pedalsteel
Martin Hederos - p, pumporgan, keyb, violin
Andreas Werliin - dr, perc
Wytwórnia: ACT
Rok wydania: 2011
Jest to jedna z tych płyt, po której przesłuchaniu od razu wiedziałem, że będę chciał ją polecić. I chociaż regularnie do niej wracałem, za każdym razem, gdy miałem już usiąść do komputera, pojawiało się wahanie. Bo wiem, co mi się w niej podoba, co smyra mój ośrodek przyjemności i obawiam się, że niewielu z Was - drogich czytelników i czytelniczek Impropozycji może moją radość podzielić. Chodzi bowiem o sentyment do muzyki, której słuchałem jako nastolatek i która dostarczała mi pierwszych prawdziwych uniesień, a która znajduje się w świecie raczej dość odległym estetycznie względem pojawiających na Impropozycji przykładów: jest to mianowicie sentyment do starego rocka.
Słuchanie tej płyty przypomina zabawę w kalambury. Większość kompozycji uruchamia skojarzenia. Raz słyszę gitarę i frazę niczym żywcem wyjętą z płyt Led Zeppelin, innym razem motyw i nastrój Pink Floyd, czasem zaś zabrzmi Hammond, którego nie powstydziłby się żaden z trzepiących długimi piórami wirtuozów tego instrumentu z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. I nie znaczy to wcale, że jest to płyta rockowa, choć trudno byłoby ją umieścić i w jazzowej działce. Sporo miejsca zajmują fragmenty w lekko frisellowskim klimacie - gitara nabiera tych samych country’owych smaczków. Najważniejszą zaletą jest lekkość „Dig It To The End”. Kompozycje są mocno zróżnicowane, zarówno pod względem stylistycznym jak i dynamicznym, udało się jednak utrzymać ten sam klimat. Obojętnie, czy Tonbruket zabiera nas w easylisteningową przestrzeń podobną do tego, co znamy z twórczości Combustible Edison, czy też buduje aranżację, która mogłaby spokojnie stanowić akompaniament dla wokalu Waitsa i - co najlepsze - bez względu na to, czy przejścia między stylami są płynne, czy też drastyczne, nie ma efektu nachalności czy chaotyczności – wręcz przeciwnie: wyraźnie słychać dobitne i pewne siebie realizowanie dobrze przemyślanej i z detalami rozpisanej kompozycji.
Na płytę natrafiłem przeglądając dyskografię nowego bębniarza współpracującego z Fire! Matsa Gustafssona – Andreasa Werliina. Nie tylko on jest jednak ozdobą tej płyty (właściwie to jest on nawet mniej wyróżniającym się, aczkolwiek bardzo rzetelnie wypełniającym swoją funkcję, ogniwem). Za jej wyjątkową elastyczność stylistyczną odpowiadają głównie gitarzysta Johan Lindström i klawiszowiec Martin Hederos, z łatwością zmieniający zarówno brzmienia instrumentów, jak i charakter swoich solówek. Lider zespołu, Dan Berglund, swoje walory instrumentalne objawia głównie w bardziej wyciszonych fragmentach, gdzie pozwala sobie na więcej indywidualizmu. Większą część czasu zajmuje mu jednak, jak na „rockmana” przystało, budowanie z Werliinem stabilnej, silnej, rytmicznej podstawy.
Marcin Kiciński
czwartek, 26 stycznia 2012
wtorek, 24 stycznia 2012
LEO RECORDS - NOWOŚCI
BASS X 3
TRANSATLANTIC
Gebhard Ullmann – bcla, bass flute
Chris Dahlgren – b, objects
Clayton Thomas – b, objects
TRANSATLANTIC
Gebhard Ullmann – bcla, bass flute
Chris Dahlgren – b, objects
Clayton Thomas – b, objects
ANDREA BUFFA / CARLO ACTIS DATO / FIORENZO BODRATO / DARIO MAZZUCCO
30 YEARS ISLAND
Andrea Buffa – as, ts, bcla
Carlo Actis Dato – ts, bs, bcla
Fiorenzo Bodrato – b, cello
Dario Mazzucco - dr
30 YEARS ISLAND
Andrea Buffa – as, ts, bcla
Carlo Actis Dato – ts, bs, bcla
Fiorenzo Bodrato – b, cello
Dario Mazzucco - dr
FRANCOIS CARRIER / MICHEL LAMBERT / ALEXEY LAPIN
IN MOTION
Francois Carrier - as
Michel Lambert - dr
Alexey Lapin - p
IN MOTION
Francois Carrier - as
Michel Lambert - dr
Alexey Lapin - p
THE CLARINET TRIO
4
Gebhard Ullmann - bcla
Jurgen Kupke - cla
Michael Thieke – acla, cla
4
Gebhard Ullmann - bcla
Jurgen Kupke - cla
Michael Thieke – acla, cla
IVO PERELMAN / JOE MORRIS / GERALD CLEAVER
FAMILY TIES
Ivo Perelman – ts, kazoo, mouthpiece
Joe Morris - b
Gerald Cleaver – dr
FAMILY TIES
Ivo Perelman – ts, kazoo, mouthpiece
Joe Morris - b
Gerald Cleaver – dr
ANTO PETT / BART VAN ROSMALEN
PLAYWORK
Anto Pett – p, prepared piano
Bart van Rosmalen - cello
PLAYWORK
Anto Pett – p, prepared piano
Bart van Rosmalen - cello
SWEDISH MOBILIA
KNIFE, FORK AND SPOON
Andrea Bolzoni – g + live electronics
Dario Miranda – b + live electronics
Daniele Frati – dr, perc
KNIFE, FORK AND SPOON
Andrea Bolzoni – g + live electronics
Dario Miranda – b + live electronics
Daniele Frati – dr, perc
MATTHIAS ZIEGLER
LA RUSNA; MUSIC FOR FLUTES
Matthias Ziegler – afl, bfl, contrabass fl
LA RUSNA; MUSIC FOR FLUTES
Matthias Ziegler – afl, bfl, contrabass fl
środa, 18 stycznia 2012
Maarten Altena "Cities & Streets", HatArt, 1991 - czyli bardziej pretekst niż recenzja
Michael Moore - as, cla, bcla
Michael Vatcher - perc
Michiel Scheen - p
Peter Van Bergen - ts, bcla
Wolter Wierbos - tb
Marc Charig - tp, alto horn
Christel Postma - viol
Maarten Altena - b
Wytwórnia: HatArt
Rok wydania: 1991
Wydaje mi się, że każdy dysponuje raptem kilkoma, góra kilkunastoma płytami, które realnie wywróciły jego muzyczny światopogląd. W moim przypadku jedną z nich jest właśnie „Cities & Streets” holenderskiego kontrabasisty, choć dla mnie głównie kompozytora – Maartena Alteny. Prawdopodobnie postać ta częściej jest kojarzona jako instrumentalista – improwizator ze względu na to, że był filarem powstawania sceny freeimprov, zasilając tak szlachetne i ważne projekty, jak ICP Orchestra, Willem Breuker Kollektief czy baileyowskie Company, dla mnie jednak na zawsze pozostanie osobą, która zbudowała wzór swego rodzaju współczesnego trzeciego nurtu, strukturalnej improwizacji czy modern composition i ani Braxton, ani nawet Barry Guy go z tego podium zrzucić nie może. Kluczem jest chyba balans między realną kompozycją (piszę realną, aby zbudować opozycję wobec wszelkiego rodzaju przejawów nowatorskiej kompozycji, w postaci interpretowanych układów graficznych itp.) a swobodą zaangażowanych muzyków. Pod bacznym okiem Alteny, a raczej pod wpływem rzetelnej partytury, mogą oni prezentować swoją indywidualność w bardzo, ale to bardzo ograniczonym zakresie. Nie znaczy to jednak, że ogranicza się ich inwencję, raczej wystawia się ją na próbę, wskazując pewne doprecyzowane kanały, którymi może się ona poruszać. Altena autorytarnie ogarnia wszystkie te kanały, budując w ten sposób doskonały system powiązań zarówno melodycznych, jak i brzmieniowych – nie ma bowiem wielu płyt, na których z taką świadomością angażuje się zaawansowaną sonorystykę.
Tu rządzi kompozycja i przyznam szczerze, że zawsze gdy wracam do tej płyty, zastanawiam się nad opozycją intencja – intuicja, w której - mam wrażenie - od ostatniej dekady prym wiedzie raczej ta druga. Dziwne jest to tym bardziej, że przecież wolnościową rewoltę, której pochodną jest ruch wolnej improwizacji, powinniśmy uznać za zakończoną. Żyjemy w czasach skrajnie intelektualnych, dlaczego zatem w muzyce zaangażowanej tak często intencja, przejawiająca się w „realnej kompozycji”, jest traktowana marginalnie? Dlaczego muzycy, zazwyczaj wykształceni systemowo – a zatem w oparciu o background wszelkich zdobyczy kompozycyjnych, w finale uciekają od zdobytych doświadczeń i unikają pola niejako im przypisanego?
Oczywiście nie jest to odejście kompletne. Na scenie holenderskiej istnieją postaci regularnie wracające do swojej tradycji, płyty Michiela Braama już dwukrotnie starałem się na Impropozycji zasugerować. Predella Group Vandermarka też udanie zmaga się z tą materią. Nawet na naszym rodzimym podwórku pojawiła się ostatnio próba przypomnienia colemanowskiej koncepcji z „Chappaqua Suite”: na płycie Piotra Damasiewicza „Hadrony”, o której w dość wyczerpujący sposób pisze Adam Domagała na swoim blogu. Nie zmienia to faktu, że jest to koncepcja, po którą w środowisku tak zwanego współczesnego, kreatywnego jazzu, sięga się bardzo rzadko.
A szkoda, bo prawdę mówiąc, o ile coraz częściej odczuwam przesyt bezgraniczną instrumentalną wolnością, która sprowadza się do kolejnych zestawień jednego pana z drugim panem – nierzadko po raz pierwszy, a mimo to przewidywalnych, tak w świecie modern composition o jazzowej proweniencji jest wielka dziura, którą można ciągle wypełniać.
Marcin Kiciński
Michael Vatcher - perc
Michiel Scheen - p
Peter Van Bergen - ts, bcla
Wolter Wierbos - tb
Marc Charig - tp, alto horn
Christel Postma - viol
Maarten Altena - b
Wytwórnia: HatArt
Rok wydania: 1991
Wydaje mi się, że każdy dysponuje raptem kilkoma, góra kilkunastoma płytami, które realnie wywróciły jego muzyczny światopogląd. W moim przypadku jedną z nich jest właśnie „Cities & Streets” holenderskiego kontrabasisty, choć dla mnie głównie kompozytora – Maartena Alteny. Prawdopodobnie postać ta częściej jest kojarzona jako instrumentalista – improwizator ze względu na to, że był filarem powstawania sceny freeimprov, zasilając tak szlachetne i ważne projekty, jak ICP Orchestra, Willem Breuker Kollektief czy baileyowskie Company, dla mnie jednak na zawsze pozostanie osobą, która zbudowała wzór swego rodzaju współczesnego trzeciego nurtu, strukturalnej improwizacji czy modern composition i ani Braxton, ani nawet Barry Guy go z tego podium zrzucić nie może. Kluczem jest chyba balans między realną kompozycją (piszę realną, aby zbudować opozycję wobec wszelkiego rodzaju przejawów nowatorskiej kompozycji, w postaci interpretowanych układów graficznych itp.) a swobodą zaangażowanych muzyków. Pod bacznym okiem Alteny, a raczej pod wpływem rzetelnej partytury, mogą oni prezentować swoją indywidualność w bardzo, ale to bardzo ograniczonym zakresie. Nie znaczy to jednak, że ogranicza się ich inwencję, raczej wystawia się ją na próbę, wskazując pewne doprecyzowane kanały, którymi może się ona poruszać. Altena autorytarnie ogarnia wszystkie te kanały, budując w ten sposób doskonały system powiązań zarówno melodycznych, jak i brzmieniowych – nie ma bowiem wielu płyt, na których z taką świadomością angażuje się zaawansowaną sonorystykę.
Tu rządzi kompozycja i przyznam szczerze, że zawsze gdy wracam do tej płyty, zastanawiam się nad opozycją intencja – intuicja, w której - mam wrażenie - od ostatniej dekady prym wiedzie raczej ta druga. Dziwne jest to tym bardziej, że przecież wolnościową rewoltę, której pochodną jest ruch wolnej improwizacji, powinniśmy uznać za zakończoną. Żyjemy w czasach skrajnie intelektualnych, dlaczego zatem w muzyce zaangażowanej tak często intencja, przejawiająca się w „realnej kompozycji”, jest traktowana marginalnie? Dlaczego muzycy, zazwyczaj wykształceni systemowo – a zatem w oparciu o background wszelkich zdobyczy kompozycyjnych, w finale uciekają od zdobytych doświadczeń i unikają pola niejako im przypisanego?
Oczywiście nie jest to odejście kompletne. Na scenie holenderskiej istnieją postaci regularnie wracające do swojej tradycji, płyty Michiela Braama już dwukrotnie starałem się na Impropozycji zasugerować. Predella Group Vandermarka też udanie zmaga się z tą materią. Nawet na naszym rodzimym podwórku pojawiła się ostatnio próba przypomnienia colemanowskiej koncepcji z „Chappaqua Suite”: na płycie Piotra Damasiewicza „Hadrony”, o której w dość wyczerpujący sposób pisze Adam Domagała na swoim blogu. Nie zmienia to faktu, że jest to koncepcja, po którą w środowisku tak zwanego współczesnego, kreatywnego jazzu, sięga się bardzo rzadko.
A szkoda, bo prawdę mówiąc, o ile coraz częściej odczuwam przesyt bezgraniczną instrumentalną wolnością, która sprowadza się do kolejnych zestawień jednego pana z drugim panem – nierzadko po raz pierwszy, a mimo to przewidywalnych, tak w świecie modern composition o jazzowej proweniencji jest wielka dziura, którą można ciągle wypełniać.
Marcin Kiciński
wtorek, 17 stycznia 2012
Aram Shelton Arrive (Jason Roebke, Jason Adasiewicz, Tim Daisy) "There Was..." Clean Feed, 2011
Aram Shelton - as
Jason Roebke - b
Jason Adasiewicz - vib
Tim Daisy - dr
Wytwórnia: Clean Feed
Rok wydania: 2011
Długo zbierałem się do napisania o tej płycie, mimo że jest ona jednym z nielicznych tegorocznych wydawnictw, do którego wracam regularnie i z niesłabnącym zachwytem. Shelton zwrócił moją uwagę swoim unikalnym, bardzo lirycznym językiem już w trio Dragons 1976. O ile jednak tamten zespół miał lekko „garażowy” charakter, tak kwartet Arrive tchnie dojrzałością i dopracowanym brzmieniem. Wyraźnie słychać także, że muzyk ten rozwinął się kompozycyjnie. Prostota i melodyjność tematów, uzupełniona nienachalnymi zwrotami dynamiki, pozostawia dużo miejsca dla swobodnej wypowiedzi zarówno samego lidera, jak i pozostałych członków zespołu. Nie ma tu żadnych napięć, raczej skupiona współpraca, która udaje się zazwyczaj, gdy zebraną grupkę osób cechuje podobna, w tym wypadku dość złożona osobowość. Przeważa liryczna zaduma, która chwilami przeradza się w lekko freejazzowe partie. Moją uwagę zwraca wibrafonista Jason Adasiewicz, który ze swojego - do niedawna uważanego przeze mnie za bezduszny (do czasu zanurzenia się w cudowny świat Bobby Hutchersona czy Walta Dickersona) - instrumentu potrafi z odpowiednią delikatnością wydobyć partie, decydujące w głównej mierze o onirycznym charakterze większości kompozycji, spośród których wyróżnia sie utwór „Frosted” - zachwycająca ballada, łącząca cudowne wybrzmiewanie instrumentów z lekką, melancholijną melodią.
Na „There Was…” doskonale pracuje sekcja. Pamiętam swój zachwyt nad Timem Daisy, gdy wraz ze swoim pojawieniem się w szeregach Vandermark 5 wniósł sporo brzmieniowej lekkości i inwencji. Od tego czasu pojawiło się wiele płyt z jego udziałem, płyt lepszych i gorszych, i po czasie zacząłem odnosić wrażenie, że powoli bębniarz ten popada w słyszalną, niestety, rutynę. Wyjątkiem była jego współpraca Sheltonem i tym razem również nie zawodzi. Już dawno nie słyszałem go w takiej formie, mimo że porusza się tu w bardzo stonowanych rejestrach. Jason Roebke może niczym nie zaskakuje, ale jest to też muzyk, którego najmniej znam. Na pewno jednak dobrze się wkomponowuje w obraną stylistykę i uzupełnia zespół dość oszczędnym, lecz bardzo trafionym basem.
„There Was…” jest płytą szczególną - mimo że w kilku miejscach wyraźnie nawiązuje do klasycznych rozwiązań, to robi to w sposób intelektualnie i emocjonalnie koherentny z teraźniejszością. Wyraźnie słyszalny sentyment nie wyraża tęsknoty za czymś konkretnym, przez co bardziej stanowi deklarację własnego umiejscowienia we współczesności, opartego na zrozumianym i zaakceptowanym niedopasowaniu.
Marcin Kiciński
P.S. Warto zwrócić uwagę na pozostałe tegoroczne płyty Sheltona i z jego udziałem– duet z Kjellem Nordesonem „Incline” (Singlespeed Music), a także album „gwiazdorskiego” kwartetu Darrena Johnstona „Cylinder”, nagrany dla Clean Feedu.
wtorek, 10 stycznia 2012
piątek, 6 stycznia 2012
Intensywność w jazzie, czyli dlaczego ja nie wierzę.
Wbrew liczbie komentarzy pod poniższą recenzją najnowszej Hery, tekst nie pozostał bez echa. Osoba, z której zdaniem się liczę, dała mi do zrozumienia, że po pierwsze pisanie recenzji głównie w odpowiedzi na czyjś nadmierny poklask jest niepotrzebne, a po drugie - że snucie domysłów na temat świadomości lub nieświadomości muzycznej autorów płyty oraz stopnia inspiracji i fascynacji twórczością innych jest także nie na miejscu, ponieważ w przypadku błędu wychodzi się po prostu na idiotę.
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Hera „Where My Complete Beloved Is”, Multikulti, 2011
Wacław Zimpel: cla, bcla, harmonium, tarogato
Paweł Postaremczak: ss, ts, piano
Ksawery Wójciński: double bass
Paweł Szpura: dr, perc
+ Maniucha Bikont: voice, Sara: tampura
Wytwórnia: Multikulti
Rok wydania: 2011
Jak wiecie, rzadko piszę negatywne recenzje, a już najrzadziej znajduję czas dla płyt trzygwiazdkowych. Niestety, gdy jestem świadkiem zbiorowej euforii dotyczącej określonego albumu, którego nie cenię za wysoko, zazwyczaj pojawia się we mnie obsesyjna potrzeba wyrażenia własnej opinii, wprowadzającej stosowną korektę. Jakby coś mi kazało krzyknąć „ej, opamiętajcie się ludzie!”. Jest to oczywiście idiotyczne do kwadratu i mogłoby spokojnie być potraktowane jako kompulsja pt. „musi gnojek wsadzić kij w mrowisko”, pytanie tylko, czy ja mam jakiś kij i gdzie do cholery jest to mrowisko?
niedziela, 1 stycznia 2012
Ehran Elisha & Roy Campbell "Watching Cartoons With Eddie", Outnow Recordings, 2011
Ehran Elisha - dr
Roy Campbell - tp
Wytwórnia: Outnow Recordings
Rok wydania: 2011
Duet perkusisty z trębaczem to w szeroko rozumianej muzyce jazzowej zjawisko znane od wielu dekad. Przeważnie są to projekty o charakterze nowatorskim, eksperymenty mniej lub bardziej udane, improwizacje niejednokrotnie doprowadzone do granic komunikatywności, próby wprowadzenia innowacji brzmieniowych, zabawa z formą i tym podobne. Rzadko zdarza się, aby w tak skromnym składzie, w sposób tak bezpośredni, muzycy nawiązywali do tradycji. W „Watching Cartoons With Eddzie” zabieg ten dokonany został bez wątpienia celowo – mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju „ku pamięci”, przede wszystkim ku pamięci Edwarda Blackwella i Donalda Cherrego (jednoznaczne skojarzenie z „Mu” tychże autorów samo się narzuca). Początek tytułowej kompozycji spokojnie mógłby znaleźć się na którejś z płyt The Ornette Coleman Quartet z lat sześćdziesiątych. Ehran fantastycznie wchodzi w rytmikę i styl blackwelowski, a Roy - z właściwą sobie pomysłowością -dowcipem oraz inwencją buduje kunsztowną melodykę wykrojoną iście z Cherrego. Nie oznacza to jednak, aby muzycy zatracali własną osobowość twórczą, wręcz przeciwnie: Campbell pozostaje Campbellem, a Elisha brzmi jak Elisha, wszak umiejętność świadomego korzystania z dorobku dawnych mistrzów niejednokrotnie znamionuje możliwość pojawienia się nowych jakości. Kolejnym „in memory” na tej płycie jest najdłuższa, trwająca przeszło siedemnaście minut kompozycja Campbella, która tak w stylistyce, jak i bezpośrednio w tytule ( brzmi on: For BD ) nawiązuje do postaci wybitnego, nieodżałowanego trębacza Billa Dixona. Subtelna i pełna liryzmu kompozycja, w której perkusista świetnie buduje delikatne tła dźwiękowe, wyraźnie odchodząc od stylistyki Blackwella w kierunku wyważonego stylu Maxa Roach'a. Campbell jest wspaniały: liryczny i chropawy, delikatny i precyzyjny, czuć w tym numerze wielkie skupienie i wdzięczność. W ogóle cała płyta przesycona jest atmosferą refleksyjności i zadumy, szczególnie dwa ostatnie numery: przedostatni, gdzie Roy sięga po flet i komentarz staje się zbędny... oraz October - pełna nostalgii modlitwa. Nie oznacza to jednak, iż przygniecie nas nadmiar patosu – tutaj w ogóle nie ma patosu, nadęcia czy pretensjonalności, jest za to wiele dowcipu, lekkości i poezji. Są jeszcze na tej płycie co najmniej dwa „ku pamięci”: podwójna kompozycja Elisha, poświęcona niejakiej Maxine Greene oraz wspólna kompozycja dedykowana Dizzy Gillespiemu i Maxowi Roach, utrzymana oczywiście w stylistyce be-bopu. Kapitalna płyta. Słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać!
Andrzej Podgórski
czwartek, 22 grudnia 2011
Levity (Jacek Kita, Piotr Domagalski, Jerzy Rogiewicz) "Afternoon Delights", Lado ABC, 2011
Jacek Kita - klawisze
Piotr Domagalski - basy
Jerzy Rogiewicz - perkusje
Wytwórnia: Lado ABC
Rok wydania: 2011
Postrock podobno nie żyje. Przyjemnie jest mi donieść, że niezwykła reanimacja tego gatunku, w jakże ujazzowionej formie, ma miejsce właśnie u nas, w Polsce. Sprawcą tego ożywienia jest zespół Levity, który serwując nam płytę „Afternoon Delights”, uwolnił mnie od dalszego głowienia się nad typem na polską płytę roku 2011.
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Yoni Kretzmer, Nitai Levi, Shai Ran, Haim Peskoff "Overlook", Outnow Recordings, 2011
Yoni Kretzmer – Tenor Sax
Nitai Levi – Bass Clarinet
Shai Ran – Double Bass
Haim Peskoff – Drums
Wytwórnia: OutNow Recordings
Rok wydania: 2011
Gdyby nie to, że nie słyszymy na tej płycie właściwie niczego nowego, to byłaby to płyta idealna. Jedyne, czego na pewno nie znamy, to nazwiska izraelskich muzyków grających w tym kwartecie. Cóż jednak z tego, że skojarzenia z utworami AALY Trio czy innych Skandynawów lub Adama Lane’a są tu dość oczywiste, jeśli zaangażowanie i intensywność gry Yoni Kretzmera i jego kolegów momentami przerasta to, co zaoferowali ich mentorzy?
sobota, 17 grudnia 2011
Volume (Mikołaj Trzaska / Johannes Bauer / Peter Friis Nielsen / Peter Ole Jorgensen) "Tungt Vand", Ninth Wolrd, 2011
Mikołaj Trzaska - as, bcla
Johannes Bauer - tb
Peter Friis Nielsen - b
Peter Ole Jorgensen - dr
Wytwórnia: Ninth World
Rok wydania: 2011
Na tym blogu nie znajdziecie za wiele ciepłych słów odnoszących się do Mikołaja Trzaski. Nadeszła pora na zadośćuczynienie!
poniedziałek, 12 grudnia 2011
OUTNOW RECORDINGS - PREMIERY
OUTNOW RECORDINGS
IDO BUKELMAN CRACKED SONG Ido Bukelman – electric & acoustic Guitars Yuval Mesner – Cello Assaf Hakimi - double bass Udi Shlomo – percussion |
|
EHRAN ELISHA/HAROLD RUBIN/HAIM ELISHA EAST OF JAFFA Ehran Elisha - dr Harold Rubin - cla Haim Elisha - p |
|
EFT Ido Bukelman – Electric Guitar, Acoustic Guitar Ofer Bymel – Drums Daniel Davidovsky – Electronics |
|
IDO BUKELMAN SOLO Ido Bukelman - g |
|
EHRAN ELISHA/ROY CAMPBELL WATCHING CARTOONS WITH EDDIE Ehran Elisha - dr Roy Campbell - tp |
|
YONI KRETZMER OVERLOOK Yoni Kretzmer – Tenor Sax Nitai Levi – Bass Clarinet Shai Ran – Double Bass Haim Peskoff – Drums |
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















