Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kihlstedt Carla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kihlstedt Carla. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 sierpnia 2013

Carla Kihlstedt & Matthias Bossi "Rabbit Rabbit Radio, Vol. 1"

niedziela, 2 czerwca 2013

Carla Kihlstedt & Matthias Bossi "Niagara Falling: Tales for the Stage, III"

środa, 13 lipca 2011

The Book of Knots (Carla Kihlstedt / Matthias Bossi / Tony Maimone / Joel Hamilton) "Garden Of Fainting Stars", Ipecac, 2011

Matthias Bossi - voc, dr, glass, glockenspiel, optigan, p, synth, synth. bass, wurlitzer
Joel Hamilton - analogue synthesizer, voc, g, marxophone, p
Carla Kihlstedt - bass harmonica, kalimba, marxophone, theremin, viola, violin, voc
Tony Maimone - b, synth. bass, voc
+ goście (m.in. Blixa Bargeld, Mike Patton)

Wytwórnia: Ipecac
Rok wydania: 2011



Carla Kihlstedt należy do grupy artystów, których poczynania śledzę z najwyższą uwagą. Po pierwsze dlatego, że jako posiadaczka pięknej barwy głosu, chętnie sięga po formy piosenkowe, które w jej wykonaniu wybitnie pieszczą moje zmysły (projekt 2 Foot Yard dla Tzadik Rec,). Po drugie, ponieważ jej wieloletnia współpraca z Matthiasem Bossim przynosi arcyciekawe projekty instrumentalne, będące moim zdaniem kontynuacją - zaniedbywanych przez innych, niestety - muzycznych tradycji Rock In Opposition (płyty: "Ravish" dla Twelve Cups Rec., "Causing a Tiger" dla Victo, z Cosa Brava na "Ragged Atlas" Freda Fritha dla Intakt Rec.). Jest jeszcze trzeci powód - potrafi mnie bardzo przyjemnie zaskoczyć. Ostatnio w ręce wpadła mi jej najnowsza (trzecia) płyta, nagrana z zespołem Book Of Knots dla wytwórni Ipecac Records, prezentująca kolejne, zaskakujące właśnie oblicze tej twórczej artystki.

wtorek, 8 lutego 2011

wtorek, 28 września 2010

FRED FRITH & COSA BRAVA "Ragged Atlas" - czyli wielka retrospektywa

Fred Frith guitar, bass, voice
Carla Kihlstedt violin, nyckelharpa, bass harmonica, voice
Zeena Parkins accordion, keyboards, foley objects, voice
Matthias Bossi drums, percussion, sruti box, voice
The Norman Conquest sound manipulation

Wytwórnia: Intakt
Rok wydania: 2010




Każdy, kto zna dobrze przebogatą twórczość Freda Fritha, tęsknił pewnie momentami za jego folkowymi wyskokami, awanturniczymi piosenkami czy rockową dynamiką. Najnowsza płyta, zaprezentowana nam nakładem szwajcarskiej wytwórni Intakt Records, zapewne zaspokoi głód tych stylistyk na jakiś czas. Frith postanowił zawrzeć na "Ragged Atlas" sentymentalną podróż wszerz i wzdłuż własnej twórczości.

To, co mnie najbardziej urzekło na tej płycie, to kilka wspaniałych piosenek, które ewidentnie nawiązują do takich płyt, jak "Cheap of the half price" czy "Paths prints". Utwór "Falling Up (For Amanda)" to jedna z najlepszych piosenek - nie piosenek (jakby to napisał Palczewski), jakie Frith stworzył. Jest to chyba pewna reguła, że wrażliwość osób poszukujących intensywnie w bardzo niszowych gatunkach muzycznych, pozwala im się idealnie odnaleźć w muzyce, nazwijmy to, przystępnej. Wyczulenie na detal i nietuzinkowe rozwiązania kompozycyjne sprowadzają piosenkowe miniaturki do swego rodzaju mini-arcydziełek, od których trudno się uwolnić. Motyw muzyczny przykleja się do słuchacza i, mimo wewnętrznej komplikacji, odbija się echem w pamięci, każąc bez końca weryfikować zapamiętany obraz z rzeczywistym brzmieniem.

"Ragged Atlas" to jednak przede wszystkim 13 utworów, z czego większość nawiązuje do wczesnych instrumentalnych płyt Fritha spod znaku "Gravity" czy jego kwartetów. Dobrze dobrany skład, złożony m.in. z ze sprawdzonej niedawno Carli Kihlstedt i weteranki awangardy - Zeeny Parkins, pozwolił Frithowi poluzować granice wyobraźni, czy raczej pamięci, i odtworzyć klimat własnej twórczości z lat '80 i '90.
Być może brakuje trochę nawiązań do wspaniałego, niepokornego Skeleton Crew, choć z drugiej strony tego rodzaju uderzenie mogłoby rozbić tę płytę.
Na ten moment mamy bowiem doskonałą retrospektywę, która wprowadza w unikatowy nastrój specyficznej melodyczności Fritha, balansującej gdzieś na granicy avantfolka, rockowej kameralistyki i oryginalnej piosenki, utrzymaną w dość przystępnej formie.
Słucha się tego wybornie. Polecam.

Marcin Kiciński