Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NOWOŚCI PŁYTOWE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NOWOŚCI PŁYTOWE. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 października 2013

LEO RECORDS - NOWOŚCI PŁYTOWE



 GRID MESH
LIVE IN MADRID
Frank Paul Schubert - alto & soprano saxophones
Johannes Bauer - trombone
Andreas Willers - electric guitar & devices
Willi Kellers - drums & remote piano

 MIKE NORD / GEORG HOFMANN / MAKOTO MATSUSHIMA 
MUSIC OF NORU KA SORU KA
Mike Nord - guitar, electronics
Georg Hofmann - drums, percussion
Makoto Matsushima - voice

 IVO PERELMAN / MATTHEW SHIPP / MAT MANERI 
A VIOLENT DOSE OF ANYTHING
Ivo Perelman - tenor sax
Matthew Shipp - piano 
Mat Maneri - viola

 GOAT'S NOTES 
WILD NATURE EXECUTIVES
Grigory Sandomirsky (piano)
Vladimir Kudryavtsev (bass)
Maria Logofet (violin, voice)
Piotr Talalay (drums)
Andrey Bessonov (clarinet)
Ilya Vilkov (trombone)

 PERELMAN / SHIPP / DICKEY / CLEAVER
ENIGMA
Ivo Perelman - tenor sax
Matthew Shipp - piano 
Whit Dickey - drums 
Gerald Cleaver - drums

ANTHONY BRAXTON
ENSEMBLE MONTAIGNE (BAU 4) 2013
Roland Dahinden (conductor) 
Claudia Kienzler - (violin)
David Sonton Caflisch (violin)
Markus Wieser (viola)
Celine-Giulia Voser (cello)
Kaspar Wirz (double bass)
Julianna Wetzel (flutes, piccolo)
Peter Vogeli (oboe, english horn)
Maurus Conte (bassoon)
Martin Huber (french horn)

niedziela, 25 sierpnia 2013

Dave Douglas Quintet "Live at the Jazz Standard"

wtorek, 6 sierpnia 2013

Carla Kihlstedt & Matthias Bossi "Rabbit Rabbit Radio, Vol. 1"

sobota, 1 czerwca 2013

LEO RECORDS - NOWOŚCI


ANTO PETT / CHRISTOPH BAUMANN
NORTHWIND BOOGY
Anto Pett - p
Christoph Baumann - p 

 ARRIGO CAPPELLETTI QUINTET
HOT MUSIC
Giulio Martino (tenor&soprano sax),
Sergio Orlandi (trumpet),
Adrian Myhr (double Bass)
Tore Sandbakken (drums)

SCOOLPTURES
PLEASE DRIVE-BY CAREFULLY
Nicola Negrini (doublebass, ubass, metallophone and live electronics),
Achille Succi (alto sax, bass clarinet and shakuhachi),
Philippe "Pipon" Garcia (drums, prepared guitar and live electronics)
Antonio Della Martina (sinewaves and live electronics) 
2CD

SWEDISH MOBILIA + LUCA AQUINO
DID YOU HEAR SOMETHING?
Andrea Bolzoni - guitar + live electronics
Dario Miranda - bass + live electronics
Daniele Frati - drums + percussion
Luca Aquino - tp

niedziela, 5 maja 2013

Aaron Novik "Hanks Piperaceous vs. Millicent Ruckdeschel", 2013

niedziela, 21 kwietnia 2013

niedziela, 7 kwietnia 2013

Tomasz Stańko "Wisława", ECM, 2013 - czyli polemika z Maciejem Nowotnym


Tomasz Stańko - tp
David Virelles - p
Thomas Morgan - b
Gerald Cleaver - dr

Wytwórnia: ECM
Rok wydania: 2013




Drogi Macieju,

Muszę się odezwać, ponieważ zupełnie nie rozumiem zarzutów dotyczących niniejszej płyty, które umieszczasz w kolejnych portalach, z którymi współpracujesz (mam na myśli tekst dla Jazzarium, oraz fragment podsumowania pierwszego, płytowego kwartału tego roku dla Jazzpressu pt. "Wiosna w polskim jazzie"). Naturalnie daleki jestem od wdawania się w dysputę na temat Twoich odczuć związanych z płytą "Wisława". Nie mogę jednak milczeć, gdy stawiasz tezy zupełnie niezgodne z kwestiami obiektywnymi.

Na wstępie muszę przypomnieć, że obcujemy z płytą wydaną przez oficynę ECM, która jako jedna z nielicznych od długiego już czasu narzuca artystom swego rodzaju ograniczenia - określa ramy, zadaje zadanie. Jest to pewne status quo, którego podważanie jest zupełnie irracjonalne, a dysputa nad sensownością postępowania Eichera skazana na niepowodzenie, tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę  powstające dookoła, jak grzyby po deszczu, wytwórnie - koguciki, wydające - nie wiedzieć po co - setki (łącznie) rejestracji nieudanych prób improwizacji, spaprane koncerty, całą masę nudnej, mimo że hałaśliwej i wtórnej, choć niesamowicie gęstej, freeimprovovej bądź freejazzowej młócki.  ECM jest jak monolit, a jego koncepcja wtłaczania całych pokoleń muzyków o przeróżnej narodowości , wrażliwości i stylistycznej proweniencji w określone estetyczne ramy, jest nader potrzebna, gdy wokół wszystko się od tej bezgranicznej wolności degeneruje. ECM oferuje jakość, ponieważ tylko muzyk utalentowany i świadomy, a do tego dysponujący odpowiednim warsztatem, sprosta zadaniu i przejdzie eicherowską próbę. Dostajemy dzieło twórcy zweryfikowanego i naprawdę nieważne, czy  znajdzie się ono w pierwszej trójce najlepszych albumów w jego dyskografii. Może dlatego pewnie każdy szanujący się muzyk z pocałowaniem ręki podjąłby eicherowską rękawicę i pewnie dlatego biedny Eicher, lub raczej jego świta, konsekwentnie odsyła rocznie dziesiątki, jak nie setki nadsyłanych płyt, z kurtuazyjnym "odezwiemy się".

Wracając jednak do "Wisławy" i Twoich zarzutów. Piszesz: "Po prostu cudowny, czarodziejski sound jego trąbki średnio się klei z grą sekcji rytmicznej skądinąd zjawiskowej. Nie chodzi tu oczywiście o brak umiejętności, a raczej o zupełnie inny język jakim posługują się młodzi muzycy, których zaprosił Stańko do współpracy. Ten język jest zakorzeniony w bopie i nieprzerwaną tradycją przekazany przez pokolenia tym właśnie młodym mistrzom nowojorskiej sceny. Ich linia rytmiczna tańczy, unosi nas w przestworza, uwalnia od ciężaru ciała i zmienia w zmierzające ku słońcu i księżycowi ciało niebieskie. Lecz trąbka Stańki jakże często jest obok tego zjawiskowego rytmu. Zwalnia go, jest kamieniem u nogi, ciężarem." Jak napisałem we wstępie, to czy trąbka Stańki się komuś klei z całością czy nie, to sprawa indywidualna i subiektywna, lecz doszukiwanie się bopowej proweniencji, czy raczej bopowych aspiracji w grze Morgana, Virellesa czy nawet Cleavera (na tej płycie) to już solidne nadużycie. Tym bardziej, jeśli chwilę później piszesz: "Jakże zupełnie inaczej brzmiała ta trąbka na tle snutym przez polską sekcję rytmiczną nieodżałowanego kwartetu z Miśkiewiczem, Kurkiewiczem i Wasilewskim. Inaczej niż Amerykanie, którzy jak dobry mustang na prerii gonią do przodu i pożerają czas z szybkością rasowej Corvetty, polska sekcja szukała raczej głębi i znajdowała ją we wzajemnym zrozumieniu, w bezprecedensowej empatii, we współbrzmieniu.". Macieju, otóż ja uważam, że jest dokładnie odwrotnie. W skali mikro, w tej przestrzeni ograniczonej wizją Stańki, to właśnie każdy z polskich muzyków jest bardziej przywiązany do jazzowej tradycji niż muzycy obecnego kwartetu. Ciągoty Wasilewskiego ku dur/molowym harmoniom są równie silne, jak ciągoty Virellesa ku wyrwaniu się z ich ram. Podobnie sprawa ma się z pozostałą dwójką. Dużo częściej wyrywa się do trzydziestek Miśkiewicz, znacznie chętniej wraz z Kurkiewiczem kołyszą lub nadają swingujący rytm, nasuwający (bardzo luźne) skojarzenia bopowe. To Stańko zmuszą ich do gry w przestrzeni lub z przestrzenią, zabawy dźwiękiem i ciszą, delikatnego brudzenia czy ucieczki od tradycyjnych harmonii - czyli wszystkiego, co - mam wrażenie - nowojorczycy mają we krwi i do czego faktycznie się rwą, gdyby nie tonujące ich zapędy melodie, tkwiące na papierach wręczonych przez lidera.

Na koniec jeszcze dwie uwagi. Po pierwsze: naprawdę niewielu jest jeszcze realnych mistrzów fachu, jakim jest uprawianie jazzu. Stańko bezwarunkowo należy do tej grupy, dlatego zniechęcanie do słuchania jego kolejnych płyt będzie dla mnie zawsze czynem spod znaku, opisanego w moim wcześniejszym tekście, "syndromu Woody'ego Allena". Obojętnie, czy uważamy płytę Stańki za lepszą czy gorszą od poprzednich, tak naprawdę jedyną realną miarą, którą możemy się posłużyć, jest jego własna dyskografia. Stańko to już osobne jazzowe mikrouniwersum, z którym obcowanie dostarczy nam zawsze znacznie więcej muzycznych wartości, niż dziesiątki odsłuchów wydanych w danym roku płyt. Po drugie: ostatnia płyta Stańki jest usypiająca chyba tylko dla tych, którzy są mocno senni lub padają przy niej ze zmęczenia. Już dawno nie słyszałem płyty tak wymagającej skupienia, trudnej i bogatej.

Marcin Kiciński
PS. wisisz mi Macieju konia z rzędem



LEO RECORDS - NOWOŚCI



 V. GUYVORONSKY / N. AHSAN / D. KUCHEROV 
Around Silence
V. Guyvoronsky - tp, fl
N. Ahsan - voc, swarmandal
D. Kucherov - tabla, perc


 RUSSIAN FOLKSOGS IN THE KEY OF NEW JAZZ
Anastasia Masloboeva - voice, cymbalo; 
Evgeny Masloboev - drums, percussion, metal objects, 
Alexey Kruglov - all sorts of saxophones; 
Sergey Starostin - Russian folk wind instruments; 
Arkady Shilkloper - French horn, Alpine horn, 
Renat Gataulin - piano, synth; 
Anton Kolosov - bass guitar; 
Vitaly Labutin - el. guitar

 EVGENY MASLOBOEV / ANASTASIA MASLOBOEVA 
Your Beautiful Face Makes Me Cry
Evgeny Masloboev - multi instruments
Anastasia Masloboeva - voc

 JOHN WOLF BRENNAN / MARCO JENCARELLI / TONY MAJDALANI 
Pilgrims
John Wolf Brennan - piano (and 10 other instruments)
Marco Jencarelli - acoustic and electric guitars 
Tony Majdalani - voice, percussion (and 10 other instruments)

 YANG JING / CHRISTY DORAN 
N. 9
Yang Jing - pipa
Christy Doran - g

 GOAT'S NOTES 
Fuzzy Wonder
Grigory Sandomirsky - piano, melodica, 
Vladimir Kudryavtsev - bass, 
Maria Logofet - violin, 
Piotr Talalay - drums, 
Andrey Bessonov - clarinet, 
Ilya Vilkov - trombone.

 IVO PERELMAN / MATTHEW SHIPP 
The Art of the Duet Vol. 1
Ivo Perelman - sax
Matthew Shipp - piano

 IVO PERELMAN / MATTHEW SHIPP / WILLIAM PARKER / GERALD CLEAVER 
Serendipity
Ivo Perelman - ts
Matthew Shipp - p
William Parker - b
Gerald Cleaver - dr

IVO PERELMAN / MATTHEW SHIPP / MICHAEL BISIO / WHIT DICKEY 
The Edge
Ivo Perelman - ts
Matthew Shipp - p
Michael Bisio - b
Whit Dickey - dr

wtorek, 5 marca 2013

Nick Cave & the Bad Seeds "Push The Sky Away" i Tomahawk "Oddfellows" - czyli płyty do orania


Ze sporą częścią płyt dzieje się tak, że po fenomenalnym pierwszym odsłuchu  każdy kolejny dostarcza coraz więcej znaków zapytania aż do momentu, kiedy wolimy je odłożyć w bezpieczne miejsce i już do nich nie wracać, zamiast brutalnie odrzucić, przyznając jednocześnie, że daliśmy się zwieść, że zostaliśmy zrobieni w konia, a płyta jest tandetnie oczywista, efekciarska, po prostu nieznośna, ergo - straciliśmy kolejne cenne godziny naszego krótkiego życia.
Z nieliczną grupą artystów działa to jednak dokładnie odwrotnie. Wpierw słuchamy z niepokojem. Mamy wrażenie, że chyba coś się nie udało. Nie wierzymy jednak - nazwisko przecież pewne, więc, na szczęście, dajemy kolejne szanse. Słuchamy i słuchamy pokornie, entuzjazm stopniowo narasta, aż w pewnym momencie jesteśmy bliscy okrzyknięcia płyty genialną, gdyby tylko zdrowy rozsądek i osłuchanie nie zawetowały tej nieuprawnionej oceny.
Warto też zwrócić uwagę na inne zjawisko, które można by nazwać "syndromem Woody'ego Allena". Gość kręci 1-2 filmy rocznie, a od kiedy zaczął się parać tematyką europejską, musi się borykać z zarzutem wtórności, bylejakości. Truje się, że jego filmy nic nie wnoszą, że są infantylne, że och "Manhattan", ach "Mężowie i żony", nawet "Jej wysokość Afrodyta" była jeszcze w dobrej formie, ale to, co jest teraz, to jakieś takie do dupy w porównaniu... Zawsze czytając tego typu recenzje, zastanawiam się, o co chodzi. Moje podstawowe pytanie brzmi: czy Allena naprawdę może być za dużo? Czy te dwa filmy rocznie to ponad miarę nadprodukcja, która nas może zmęczyć? I przede wszystkim- po co te ciągłe porównania? Czy naprawdę lepiej piąty raz zaserwować sobie "Annie Hall" niż pójść do kina na "Zakochanych w Rzymie"? Śmiem twierdzić, że o ile w ogóle lubi się jego manierę, to najgorszy Allenowski nowy film dostarcza zazwyczaj więcej intelektualnej przyjemności od dziesiątek produkcji rekomendowanych przez te same krytyczne redakcje wszelakich, mniej lub bardziej, nobliwych czasopism.
Nie czytałem żadnych recenzji poniższych płyt, ale podejrzewam, że będą musiały się biedne obie borykać z tego typu recenzenckim podejściem. Cave pewnie mniej, bo większy, trudniej mu przywalić. Patton oberwie, ale od czego ma się wiernych fanów?




TOMAHAWK "Oddfellows"

Mike Patton - voc
Trevor Dunn - b
Duane Denison - g
John Stanier - dr

Wytwórnia: Ipecac
Rok wydania: 2013




Najpierw się ucieszyłem, że wrócił bas. (Żebyśmy się dobrze zrozumieli, uważam "Anonymous" za bardzo dobrą płytę, uruchomienie indiańskich stylistyk udało się na niej wyjątkowo dobrze i w sumie brak basu jej wielce nie zaszkodził. Nie wyobrażałem sobie jednak kontynuacji pracy Tomahawka, poza tym jednorazowym koncept-albumem bez tego znaczącego dla rocka instrumentu.) Chwilę później jednak wydał mi się"Oddfellows", jako całość, albumem nachalnie próbującym powrócić do przerwanej formuły z pierwszych dwóch płyt. Przez chwilę pomyślałem nawet, że może jest to leniwe wskrzeszenie jakichś odrzutów z poprzednich sesji.
Stopniowo zacząłem jednak ulegać. Od początku uwiódł mnie utwór "I. O. U.". Cudowna balladowa melodyka, prostacki bas, klawisze ala melotron w tle i przerysowane patetyczno-romantyczne pierdolnięcie w finale - to lubię. Później zaraził mnie utwór "Rise Up Dirty Waters", który, gdyby się znalazł na "Californii" Mr Bungle, nikogo by nie zaskoczył - Patton ewidentnie zatęsknił za postmodernistyczną mieszanką, którą serwował z powodzeniem namiętnie lata temu. Odniesień do Mr Bungle’a jest na tym albumie więcej. "Choke Neck" ma natomiast w sobie coś z filmowego Fantomasa, a tytułowe "Oddfellows" urzeka fantastycznie zestawionym riffem względem linii wokalu. Można by wymieniać utwór po utworze i z kilkoma słabszymi wyjątkami cieszyć się nimi na różne sposoby.
Zanim pojawił się ten album podobną konsternację zafundowała mi jedna z najlepszych płyt Mike'a - jego duet z Kaadą pt. "Romances". Długo go wałkowałem, zanim dochrapał się w moim rankingu tak wysokiej pozycji - zdobył ją jednak na trwałe. Nie sądzę, by którakolwiek z płyt Tomahawka mogła stanąć w szranki z tymi najważniejszymi pod względem artystycznym, każda z nich jednak, a "Oddfellows" na równi z "Mit Gas" i "Tomahawk" będzie mogła walczyć o berło uznania w kategorii bezpretensjonalnej rockowej przyjemności. Oczywista przewaga nowości polega na jej dziewiczości, dwie staruszki są już niestety totalnie zdeflorowane.




 


NICK CAVE AND THE BAD SEEDS "Push The Sky Away"


Nick Cave – voc, keyb, g; Warren Ellis – viol, mandolin, g, voc; Ed Kuepper – g; Conway Savage – keyb, voc; Martyn P. Casey – b; Barry Adamson – dr, perc, keyb; Jim Sclavunos – dr, perc

Wytwórnia: Bad Seeds Ltd.
Rok wydania: 2013


To nie ja snułem się po korytarzach liceum z walkmanem na uszach i dołującym wokalem Cave'owskich ballad morderców, potęgującym werterowską nastoletnią niedolę. Oczywiście ja też się snułem, ale zamiast wyć do Cave'a wybierałem raczej takie "Memories" Soft Machine, "Since I've Been Loving You" Led Zeppelin czy "Walking on Air" King Crimson.
W Bad Seeds, a także Birthday Party wszedłem nie tak dawno  - może trzy, góra cztery lata temu. Wsiąkłem jednak we wczesny okres Cave'a bez reszty. Howardowska sprzęgająca gitara, wymieniona później na zdecydowanie bardziej wysublimowaną w swojej kąśliwości gitarę Bargelda,  połączone z wiecznie wkurwionym wokalem lidera. Oj, wierzę w to jego wkurwienie... Zaraża mnie ono. Uwalnia.
Trochę gorzej było z późnymi płytami Bad Seeds. Po odejściu Bargelda piosenki stały się bardziej oczywiste, wygładzone i paradoksalnie, wbrew uspokojeniu wokalu - bardziej egzaltowane. Zwrot stylistyczny i ożywienie, na nierównym "Abbatoir Blues", lepszym "Dig, Lazarus, Dig!!!" oraz hardrockowym Grindermanie, dał miły powiew, ale raczej ciągle czegoś brakowało, by wszystkie te płyty na dłużej zadomowiły się w moim odtwarzaczu.
Inaczej ma się sprawa z najnowszą produkcją "Push The Sky Away". Szczerze mówiąc, nie do końca wiem, gdzie jest pies pogrzebany, ale już dawno nie byłem pod tak silnym wpływem jakiejkolwiek płyty. Słucham jej prawie codziennie od blisko trzech tygodni i każdy kontakt z tymi cudownymi piosenkami potwornie mnie wciąga. Cave nie jest wkurwiony, brak mu egzaltacji, nie jest to też próba pokazania, jaki to z niego ciągle żwawy dziadek. Są to piosenki starszego, doświadczonego i znającego już swoje miejsce na świecie gościa, co niejedno przeżył, niejedno widział, po latach szarpaniny zaznał spokoju i niejedno ma do powiedzenia.
Tak jak w przypadku płyty Tomahawka, tu także zaczęło się od faworyty. Utwór "Jubilee Street”, którego prostotę i chwytliwość melodii stopniowo przegryza narastający - niczym w "Heroin" Velvet Underground - niepokój, jest genialny. Chwyt z crescendo na końcu jest co prawda stary jak świat, a zestawienie szorstkich riffów z gęstniejącymi smyczkami też się już słyszało, działa to jednak wyjątkowo mocno. Równie wybornie mają się sprawy z "Water's Edge", "We real cool" czy "Higgs Boson Blues".
Cave świetnie wprowadza w nastrój  tekstami i mam tu  na myśli nawet bardziej ich brzmienie niż sens. Blues, który zawsze go inspirował, lecz którego do końca nie rozumiał, ponieważ złość i bunt stanowiły bardziej barierę niż wsparcie, teraz eksplodował w nim, przez co jego śpiew w swej białej wersji tchnie tą samą pokorą, którą czuje się w nagraniach najstarszych z najczarniejszych.





Obie te płyty nie są wybitne, ale są na pewno wybitnie potrzebne. Są to płyty do orania, które gdybyśmy mieli na analogach (co w obu przypadkach jest możliwe) i tłukli je z nieprzyzwoitego patefonu, wystrugalibyśmy do ostatniego dźwięku. Porządne muzyczne rzemiosło, które przywraca wiarę, że pewne rzeczy nie muszą być nowe, oryginalne, inne, a  mogą fantastycznie służyć naszej przyjemności, łechcąc stosowne ośrodki swoją artystyczną dojrzałością, rzetelnym wykonaniem i produkcją. Profesjonalne podejście do muzyki w tych kulturalnie "made in China" czasach jest nader wartościowe.

Marcin Kiciński

niedziela, 17 lutego 2013

sobota, 27 października 2012

OUTNOW RECORDINGS - PREMIERY



piątek, 9 marca 2012

LEO RECORDS - PREMIERY


STEFANO MANGIA / ADOLFO LA VOLPE / STEFANIA LADISA / ANGELO URSO
ULYSSES

Stefano Mangia (voice, alto sax) and
Adolfo La Volpe (guitars, harmonium, voice)
Stefania Ladisa (violin, voice)
Angelo Urso (bass, voice) 

SIMON NABATOV
SPINNING SONGS BY HERBIE NICHOLS

Simon Nabatov - solo Piano 

4TET - DIFFERENT SONG
STEP IN TO THE FUTURE

Yang Jing - pipa
Michel Wintsch - p
Banz Oester - b
Norbert Pfammatter - dr

LAPSLAP 
GRANITA 
Michael Edwards - ts, ss, laptop, midi wind controller 
Martin Parker - flugel horn, french horn, laptop 
Karin Schistek - p, clavia nord synth

poniedziałek, 13 lutego 2012

Marc Hannaford / Tim Berne / Scott Tinkler / Simon Barker / Philip Rex "Ordinary Madness", 2012

Marc Hannaford - piano
Tim Berne - alto saxophone
Scott Tinkler - trumpet
Simon Barker - drums
Philip Rex - double bass 

niedziela, 12 lutego 2012

Tomek Chołoniewski "Un" Mathka, 2012 - posłuchajmy

wtorek, 7 lutego 2012

Premiera - Oleś Brothers with Theo Jörgensmann & Christopher Dell - Fragment & Moments

czwartek, 26 stycznia 2012

Nowość, wznowienie i free download wytwórni Bruce's Fingers

Pominięta przeze mnie nowość wytwórni Engine!

Premiera nowej polskiej niezależnej wytwórnii - Export Label