Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carrier Francois. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carrier Francois. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 października 2012

Francois Carrier, Michel Lambert & Alexey Lapin "In Motion", Leo Records, 2012


Francois Carrier - as
Michel Lambert - dr
Alexey Lapin - p

Wytwórnia: Leo Records
Rok wydania: 2012






„This Grand?”, pierwszy utwór, rozpoczyna się dość intensywnie, z czasem struktura zagęszcza się jak w triach Gayle’a  lub Riversa. Po wstępnym  rozpędzie i freejazowym rozpasaniu trio przechodzi w duet (fortepian plus perkusja), muzyka uspokaja się na chwilę, po czym panowie przechodzą w mocny, zdecydowany trans o złożonej, bogatej rytmice oraz chropawej fakturze. Świetny Lapin na klawiszach, bardzo przekonujący, zdecydowany alt Carrier’a. Dalej mamy „Is He…” – dużo łagodniej, więcej poszukiwań, zdecydowanie więcej przestrzeni między dźwiękami, coś w rodzaju wytchnienia, chciałoby się rzec - figlarnie skrzący się, delikatnie opadający śnieżek (notabene rzecz dzieje się w Petersburgu). Po niezbyt intensywnych opadach pojawia się „All Of A Sudden”  - troszeczkę więcej sonorystyki, ale wciąż bez pośpiechu. Bogactwo i złożoność rytmiczna perkusji zachęca do zamknięcia oczu, do wsłuchania się w z wolna narastające relacje między muzykami, którzy rozumieją się coraz lepiej, mówiąc kolokwialnie, zaczyna się kleić. „About To Go” - czwarty utwór, utrzymany w duchu dwu poprzednich, w zasadzie nie wnosi nic nowego – wciąż trwają te same zabawy na śniegu.  Siłą tego numeru – jak i całego koncertu – jest wyraźnie wyczuwalne skupienie muzyków oraz niekonwencjonalna struktura rytmiczna, jakby wciąż poszukująca właściwego dla siebie toru i, jednocześnie, wciąż się przed nim uchylająca. „Love In Space”, improwizacja finałowa, nabiera odrobinę rumieńców (a może są to owe słynne rosyjskie odmrożenia?), wciąż tematem nadrzędnym jest połamana rytmika i... oczywiście wciąż prószy lekki śnieżek.
Taka muzyczna pocztówka z St. Petersburga.

Andrzej Podgórski

środa, 12 stycznia 2011

Veronique Dubois / Francois Carrier "Beeing with", Leo Records, 2010


Veronique Dubois - głos
Francois Carrier - saksofon

Wytwórnia: Leo Records
Rok wydania: 2010








"Being with” to kolejny duet wokalno-instrumentalny zrealizowany dla Leo Records w 2010 roku. Tym razem wokaliza współpracuje głównie z saksofonami altowym i sopranowym oraz z tak zwanymi obiektami – efekt niezmiernie interesujący. O pani Weronice do tej pory nie wiedziałem nic – teraz wiem, że to niezwykle utalentowana, dowcipna i kreatywna wokalistka obdarzona pięknym, momentami groźnym brzmieniem głosu. Obrazowo rzecz ujmując: ustawmy Namtchylak z jednej, P. Mintona z drugiej strony a w środku, po uporczywym wpatrywaniu się, zobaczymy ( usłyszymy ) Veronique Dubois – towarzystwo pierwsza klasa. Saksofonista Francois Carrier to postać znana ze współpracy z takimi muzykami jak Paul Bley, Gary Peacock, Mat Maneri, Jean-Jacques Avenel, Dewey Redman… - by wymienić tylko tych szerzej znanych. Brzmienie jego saksofonów, bardzo liryczne, niejako otula swym ciepłem wokalizę od czasu do czasu wchodząc z nią w pełne wrażliwości dialogi. Wiele tu poetyckiego snucia się, mnóstwo powietrza, przestrzeni, momentami tylko muzyka nabiera zadziornej chropowatości, mocniejszych akcentów, delikatnych przedęć itp. Na płytę składa się trzynaście całkowicie improwizowanych utworów autorstwa duetu. Słucha się tego wybornie, oczywiście pod warunkiem, że tego rodzaju eksperymenty leżą w orbicie naszych zainteresowań – ja, po kilkukrotnym wysłuchaniu tego materiału wciąż jestem zauroczony. Serdecznie polecam.

Andrzej Podgórski