Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HATOLOGY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HATOLOGY. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 października 2010

HATOLOGY - PREMIERY

LEE KONITZ, DON FRIEDMAN & ATTILA ZOLLER
THINGIN
Lee Konitz - alto saxophone,
Don Friedman - piano,
Attila Zoller - guitar

.......................................

SUN RA ARKESTRA
SUNRISE IN DIFFERENT DIMENSIONS
Sun Ra (piano)
Marshal Allen (alto sax, oboe, flute)
John Gilmore (tenor sax, clarinet, flute)
Noel Scott (alto and baritone sax, flute)
Danny Thompson (baritone sax, flute)
Kenneth Williams (tenor and baritone sax)
Michael Ray (trumpet, flugelhorn)
Chris Henderson (drums)
Eric Walker (drums)

.......................................

PAUL BLEY / FRANZ KOGLMANN / GARY PEACOCK
ANNETTE
Paul Bley (piano)
Franz Koglmann (flugelhorn, trumpet)
Gary Peacock (double bass)

.......................................

RAN BLAKE
THAT CERTAIN FEELING
(GEORGE GERSHWIN SONGBOOK)
Ran Blake (piano)
Ricky Ford (tenor saxophone)
Steve Lacy (soprano saxophone)

.......................................

VIENNA ART ORCHESTRA
THE MINIMALISM OF ERIK SATIE
Lauren Newton (voice)
Karl Fian (trumpet, flugelhorn)
Hannes Kottek (trumpet, flugelhorn)
Christian Radovan (trombone)
John Sass (tuba)
Harry Sokal (soprano and tenor sax, flute)
Wolfgang Puschnig (bass calrinet, alto and sopranino sax, flute)
Roman Schwaller (tenor sax, clarinet)
Woody Schabata (vibes)
Wolfgang Reisinger (gongs, kalimba, tarabuka, triangle)
Ima (tambura)
Mathias Ruegg (leader, conductor, arranger)

.......................................
VIENNA ART ORCHESTRA
A NOTION IN PERPETUAL MOTION
Lauren Newton (voice);
Hannes Kottek, Karl Fian, Herbert Joos (trumpet, flugelhorn)
Wolfgang Puschnig (alto sax, soprano piccolo, flute)
Harry Sokal (soprano sax, tenor sax, flute)
Roman Schwaller (tenor sax)
Christian Radovan (trombone)
John Sass (tuba)
Uli Scherer (piano)
Heiri Kaenzig (bass)
Wolfgang Reisinger (percussion, drums)
Joris Dudli (drums, percussion)
Mathias Ruegg (leader)

.......................................
ICP ORCHESTRA
JUBILEE VARIA
Misha Mengelberg (piano)
Michael Moore (clarinet, alto saxophone)
Ab Baars (clarinet, tenor saxophone)
Thomas Heberer (trumpet)
Wolter Wierbos (trombone)
Ernst Reijseger (cello)
Tristan Honsinger (cello)
Ernst Glerum (contrabass)
Han Bennink (drums)

.......................................

MARC COPLAND TRIO
HAUNTED HEART
Marc Copland (piano)
Drew Gress (bass)
Jochen Rueckert (drums)

.......................................
LOREN CONNORS & JIM O'ROURKE
ARE YOU GOING TO STOP...IN BERN?
Loren Connors: guitar
Jim O'Rourke: guitar

.......................................

wtorek, 31 sierpnia 2010

Daniel Levin Quartet "Blurry" - czyli cudowne wyciszenie



Daniel Levin: cello;
Nate Wooley: trumpet;
Matt Moran: vibraphone;
Joe Morris: double bass.

wytwórnia: Hatology
rok wydania: 2007



Każdy ma wiele sprawdzonych sposobów na odprężenie lub zresetowanie umysłu. Ja czasem wracam do opartego na żelaznym sentymencie pewniaka sprzed lat (King Crimson "Island"!) lub wyciskacza łez (Portishead forever!), innym razem paradoksalnie katuję się japońskim noisem (Keiji Haino) lub chorym free jazzem (Parker/Guy/Lytton). Za każdym razem chodzi mi jednak o oddanie się w ramiona emocji, które na tyle silnie mną zawładną, żeby zmęczony umysł mógł odpocząć od natłoku myśli.
Tego, z lekka, ucieczkowego zadania, nigdy wcześniej nie udało mi się zrealizować z płytą dla mnie nową, zawsze wykorzystywałem coś ze stałego repertuaru wyciszaczy czy knockouterów. Z "Blurry" się udało.
Już po pierwszych dźwiękach poczułem, że jej ulegam, że układa mnie do pozycji horyzontalnej i z pomocą sprawdzonej repetytywności kontrabasu wprowadza w stan lekko hipnotyczny. Błyskawicznie okazało, się że jest to dopiero początek przygody, bo kiedy tylko poczułem więź z muzyką, zaatakowała mnie cała feeria środków stosowanych przez pozostałych instrumentalistów. Było psychodelicznie, ilustracyjnie, surrealistycznie i abstrakcyjnie, a każdy z muzyków miał ogromny wkład w bogactwo wymienionych stanów. Słowa uznania należą się Wooleyowi, który dysponując niebywałą sonorystyczną zręcznością, odpowiadał za niespotykany klimat tej płyty. Bardzo zdziwił mnie wibrafon, za którym raczej nie przepadam, a tu sprawdził się wyjątkowo dobrze, dodając muzyce bajecznej aury. No i oczywiście wielkie brawa dla lidera Daniela Levina, który nie dość, że to wszystko gdzieś w wyobraźni zestawił, to jeszcze wspaniale wzbogacił pięknymi partiami wiolonczeli.

Najważniejsze jednak, że po raz pierwszy nie musiałem być targany emocjami, aby umysł odpoczął. "Blurry" po prostu przełączyła mnie w inny tryb, uruchamiając ważną funkcję, która przy okazji zadziałała kojąco: wyobraźnię.

Marcin Kiciński