poniedziałek, 1 listopada 2010

Convergence Quartet "Song / Dance" (Clean Feed, 2010) - czyli pretekst do wyrażenia pretensji



Alexander Hawkins - piano
Dominic Lash - bass
Harris Eisenstadt - drums
Taylor Ho Bynun - cornet

Wytwórnia: Clean Feed
Rok wydania: 2010




Od kiedy prowadzę tego bloga, przyjąłem założenie, że skoncentruję się na płytach z bieżącego roku. Co się z tym wiąże, w trakcie ostatnich trzech miesięcy przesłuchałem (oczywiście część bardzo pobieżnie) kilkadziesiąt płyt z 2010 roku i w pewnym sensie ogarnęła mnie rozpacz. Znaczna ich część w ogóle nie nadaje się do rekomendacji, a próba napisania o nich czegokolwiek byłaby nie lada wyzwaniem. Bierze się to przede wszystkim z niejasnego dla mnie, dość niechlujnego podejścia do kwestii tematu muzycznego, który jest osią improwizowanego utworu. Gros tematów to proste zapętlone w nieskończoność frazy basu, których laik - taki jak ja - wymyśliłby na poczekaniu kilkanaście i które będąc repetytywnym tłem, w pewnym momencie stają się nieznośne. Instrumentalistom często się wydaje, że wystarczy nałożyć na to tło gęste solówki i będzie z tego jazzowy hit. Zamiast tego mamy najczęściej jazzowy knot. Naturalnie na przestrzeni lat wydano wiele płyt i zabłysnęło wielu muzyków, którym się udało. Jest Fred Anderson, który potrafił niczym szaman wprowadzać w trans snuciem swoich bluesowych opowieści; jest John Zorn, który na bazie tematów wygrywanych przez Cohena tak szalał we wspaniałych dialogach z Douglasem, że miało się wrażenie, że bez statycznej linii basu całość by się rozleciała podczas kolejnej zespołowej eksplozji. Jest AALY Trio, gdzie tematy również stanowią podstawę, tyle że niech ktoś wskaże mi więcej płyt, gdzie każdy dźwięk ma swój przydźwięk, gdzie każde dmuchnięcie, każde szarpnięcie struny i każde uderzenie w bębny jest tak rozkołysane wokół tematu i tak paradoksalnie wolne od tematu. Wymieniać można by długo, jazz na temacie stoi, próbka w postaci 2010 roku pokazuje jednak, jak tylko nielicznym udaje się znaleźć na niego sposób.
Convergence Quartet jest jednym z tych wyjątków. Na "Song / Dance" jest dużo złożonych kompozycji, w ramach których zespół stawia na temat, dba o niego i przede wszystkim o mnie jako słuchacza, bym w ich ramach czerpał radość.
Już pierwszy utwór wzbudził mój spory aplauz. Prosta, dziecinna melodyjka z pięknym zawieszeniem. Jak cudownym narzędziem jest ta mała pauza, jak wiele możliwości daje w trakcie późniejszych improwizacji, jak miłym elementem jest powrót do niej po chwilowej wariacji...
Idźmy jednak dalej. "Baobabs" i "Albert Ayler (His Life Was Too Short)" to senne ballady, w pewien sposób przypominające płytę Wadady Leo Smitha "Procession of the Great Ancestry". "Representations 17" nawiązuje duchem do współczesnej kameralistyki. "The Pitts" to cudowny blues, a kończąca płytę "Kudala" to zabawne westernowe wariacje.
Convergence Quartet to zespół, który - jako jeden z nielicznych - w swoich założeniach ma nie tyle solowe popisy (choć takowe oczywiście mają miejsce), co grupowe zmaganie się z kompozycją. Nawet gdy wszyscy szaleją, czuć, że cały czas trzymają się określonej frazy i pamiętają o wspólnym celu. Wychodzą z tego bardzo nietuzinkowe utwory i to w dużej mierze dlatego, że już na etapie zadawania sobie tematu nie brak animuszu do udziwnienia, unikania wtórności.
Nie sposób nie dodać, że na poziomie instrumentalnym także mamy tu do czynienia z nie lada gratką, pytanie tylko, czy jest sens wymieniać walory każdego muzyka z osobna (bo niewątpliwie wszyscy zasługują tu na uznanie), skoro przede wszystkim naprawdę, jak rzadko kiedy, na tej płycie liczy się kolektyw, organizacja i w pewnym sensie dyscyplina.
Na pewno sięgnę po kolejne płyty każdego z nich. Myślę, że się nie rozczaruję.

Marcin Kiciński

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza