czwartek, 21 października 2010

CONRAD SOUND - PREMIERY


TELLING STORIES ABOUT TREES
Renato Ciunfrini: clarinettes
Guro Skumsnes Moe: double bass
Håvard Skaset: guitar

.......................................

SEKSTETT
Frode Gjerstad (clarinets)
Håvard Skaset (guitars)
Lene Grenager (cello)
Hilde Sofie Tafjord (French horn)
Børre Mølstad (tuba)
Guro Skumsnes Moe (double bass)

.......................................

BAY/OSLO MIRROR TRIO
Guro Skumsnes Moe(NO): double bass
Håvard Skaset(NO): guitar
Kyrre Laastad(NO): drums
Jacob Felix Heule(US): drums
Ava Mendoza(US): guitar
Anthony Dryer(US): double bass

SOFA RECORDS - PREMIERY

XAVIER CHARLES
INVISIBLE
Xavier Charles - klarnety

.......................................

INGAR ZACH
M.O.S.
Ingar Zach - perkusja

niedziela, 17 października 2010

RUNE GRAMMOFON - PREMIERY

ULTRALYD
INERTIADROME
Kjetil Möster: saxophones/clarinet
Anders Hana: guitars
Kjetil D Brandsdal: bass
Morten J. Olsen: drums/el.vibraphone

CD/LP

.......................................

SCORCH TRIO
MELAZA
Raoul Björkenheim - g
Ingebrigt Håker Flaten - b
Frank Rosaly - dr

CD/LP

Avant Art Festival 2010 - Organoleptic Trio, Regenorchester, Radian, The Thing + Otomo Yoshihide, zdjęcia

The Thing - Ingebright Haker Flaten, Otomo Yoshihide, Mats Gustafsson (fot. Kazimierz Ździebło)

The Thing - Mats Gustafsson (fot. Kazimierz Ździebło)

Radian - Stefan Németh (fot. Kazimierz Ździebło)

Radian - Martin Brandlmayr (fot. Kazimierz Ździebło)
Radian - John Norman (fot. Kazimierz Ździebło)

Regenorchester - Franz Hautzinger (fot. Kazimierz Ździebło)

Regenorchester - Martin Siewert (fot. Kazimierz Ździebło)

Regenorchester - Luc Ex (fot. Kazimierz Ździebło)

Organoleptic Trio - Krystian Zemanowicz (fot. Kazimierz Ździebło)

Organoleptic Trio - Wojtek Szymański (fot. Kazimierz Ździebło)

Organoleptic Trio - Sebastian Bednarczyk (fot. Kazimierz Ździebło)

WINTER & WINTER - PREMIERY

ERNST REIJSEGER
TELL ME EVERYTHING
Ernst Reijseger - cello

.......................................

PAUL MOTIAN
LIVE AT THE VILLAGE VANGUARD, VOL. III
Paul Motian [drums]
Chris Potter [tenor saxophone]
Larry Grenadier [bass]
+
Mat Maneri [viola]
Masabumi Kikuchi [piano]

piątek, 15 października 2010

ROGUEART - PREMIERY

T. H. BYNUM - J. HÉBERT - G. CLEAVER
BOOK OF THREE
Taylor Ho Bynum - cornet, flugelhorn, bass trumpet, trumpbone
John Hébert - double bass
Gerald Cleaver - drum set, percussion

środa, 13 października 2010

Hamid Drake & Bindu "Reggaeology" - czyli dreadjazz


Hamid Drake: drums, frame drum, tabla, voice
Napoléon Maddox: voice, beatbox
Jeff Parker: guitar
Jeff Albert : trombone, Hammond organ
Jeb Bishop : trombone
Josh Abrams : double bass, guimbri

Wytwórnia: RogueArt
Rok Wydania: 2010



Kolejny album, poszukującego etnicznych przygód projektu Bindu Hamida Drake'a, to mały przystanek na Jamajce. Jest to reggae, ale pozbawione tego, czego w tej muzyce nie znoszę, czyli zarówno owczych wokali, zamienionych na ciekawy pomysł wplecenia śpiewu, wokaliz i beatboxa Napoléona Maddoxa, jak i powtarzalności, absolutnie mechanicznej i bez polotu.
"Reggaeology" pokazuje, jak łatwo jest dobrym muzykom zadać sobie dowolny temat, z jaką swobodą wchodzą w nowe role i jak cudownie, bo w zupełnie wolny sposób, potrafią wydobyć z danej stylistyki jej esencję, jednocześnie wzbogacając ją doświadczeniem zdobytym na zupełnie innym gruncie. Utwory "Kali's children no cry", "Kali's dub" , "Togetherness" oraz "Meeting and parting" to ewidentny hołd składany Jamajce przez jazzmanów. Panowie wychodzą od improwizacji, wymieniają się w kolejnych solach - radosnych i melodyjnych, łączą się w duety i tria, a wszystko to na bazie słonecznych, jamajskich tematów.
Trzy pozostałe utwory nie mają oczywistych cech muzycznych reggae, czuć jednak w nich tego samego ducha, nawet jeśli już nie są tak beztroskie. W "The taste of radha's love" Drake sięga po frame drum, by razem z Parkerem przypomnieć nam, jak wspaniale rozumieli się ze sobą na jednej z ostatnich płyt Freda Andersona "From The River To The Ocean", budując jej transową atmosferę.
Zachęcałbym do zapoznania się z tą płytą, chociażby dlatego, że okazji do usłyszenia takiego muzycznego melanżu (czy może nawet mezaliansu) raczej nie mamy za wiele. Równie rzadko słyszymy Bishopa, Abramsa, czy Parkera tak wyluzowanych. To zupełnie nowy, odrobinę zabawny wariant ich instrumentalizmu, na pewno warty usłyszenia.
Bardzo też jestem ciekaw, co powiedzieliby na to zjawisko zatwardziali rastafarianie z nieodłącznym jointem w ustach. Czy natrętne improwizacje zakłóciłyby ich marihuanowy błogostan, czy też może zachęciłyby do odlotu w zupełnie nowe rejony?

Marcin Kiciński

AYLER RECORDS - PREMIERY


ZED TRIO
LOST TRANSITIONS
Heddy Boubaker
David Lataillade
Frederic Vaudaux

.......................................


SNUS
Niklas Barnö, tr
Joel Grip, b
Didier Lasserre, dr

.......................................

JOËLLE LÉANDRE, FRANÇOIS HOULE & RAYMOND STRID
LAST SEEN HEADED
Live at Sons d'Hiver
Joëlle Léandre, b
François Houle, cl
Raymond Strid, dr

.......................................

HUMANIZATION 4TET
ELECTRICITY
Luis Lopes
Rodrigo Amado
Aaron González
Stefan González

.......................................

DENNIS GONZÁLEZ YELLS AT EELS
FEATURING LOUIS MOHOLO-MOHOLO
CAPE OF STORMS
Dennis González, cornet, c tr, perc
Aaron González, b
Stefan González, vib, dr, perc
Louis Moholo-Moholo, dr, vo
Tim Green, ts, perc

.......................................

JEAN-MARC FOLTZ, MATT TURNER & BILL CARROTHERS
TO THE MOON
Jean-Marc Foltz, cl
Matt Turner, cello
Bill Carrothers, p

.......................................

CORRECTION
TWO NIGHTS IN APRIL
Sebastian Bergström, p
Joacim Nyberg, b
Emil Åstrand-Melin, dr

BYDGOSZCZ - KONCERTY

Mózg, ul. Gdańska 10

25.02.2011, godz.21:00, cena – 20 zł
ARHYTMIC BRAIN
Mazzoll - cla
Sławek Janicki - b
Qba Janicki - dr

5.03.2011, godz. 21:00, cena: 5 zł
JAZZPOSPOLITA
Stefan Nowakowski - acoustic and electric bass
Wojtek Oleksiak - drums
Michał Przerwa-Tetmajer - guitar
Michał Załęski - keyboards, synthetizers

wtorek, 12 października 2010

CRYPTOGRAMOPHONE - PREMIERY

NELS CLINE
DIRTY BABY
Scott Amendola - Drumset, Perc., Electronics
Devin Hoff - Contrabass, Bass Guitar
Nels Cline - Guitars, Effects, Loops, Megamouth, Quintronics Drum Buddy, Cigarbox Guitar, Lap Steel
Bill Barrett - Chromatic Harmonica
Wayne Peet - Organ
Jon Brion - Electric Piano, EMS Synthi, Voice
Jeremy Drake - Guitars, String Instruments
Glenn Taylor - Pedal Steel Guitar
Danny Frankel - Percussion, 1/2 Drumset
Vinny Golia - Flute, Clarinets, Saxophones
Dan Clucas - Trumpet, Flutes
Jeff Gauthier - Violin
Jessica Catron - Cello
Brad Dutz - Xylophones, Vibrophones, Frame Drum Bongos
Alex Cline - Percussion

PI RECORDINGS - PREMIERY

HENRY THREADGILL
THIS BRINGS US TO, VOL. 2
Henry Threadgill - flute, alto saxophone
Liberty Ellman - guitar
Jose Davila - trombone, tuba
Stomu Takeishi - bass guitar
Elliot Humberto Kavee - drums

.......................................

MARC RIBOT
SILENT MOVIES
Marc Ribot - guitars


.......................................

RUDRESH MAHANTHAPPA & BUNKY GREEN
APEX
Jack DeJohnette - drums
Bunky Green - saxophone
Rudresh Mahanthappa - saxophone
Jason Moran - piano
Francois Moutin - bass
Damion Reid - drums

poniedziałek, 11 października 2010

Marc Ribot "Silent Movies" - czyli muzyczna intymność




Marc Ribot - gitara solo
Wytwórnia: Pi Recordings
Rok wydania: 2010






Ribot, jak nikt, potrafi przekazać swoje emocje w najdelikatniejszych detalach, składających się na niebywałą atmosferę jego utworów. Już na takich płytach, jak "Y Los Cubano Postizos" albo "Masada Guitars" słychać było, jak cudownie potrafi wciągać słuchacza w swój intymny świat uczuć dosadnych i oczywistych - radości, melancholii, żalu, bez zbędnego patosu czy męczącej nachalności. Na "Silent Movies" każdy dźwięk składa się na komunikat wiarygodny i przejmujący. Płyta ta, niczym muzyczne filmy Saury, jest zlepkiem banalnych historii, które - wbrew swojej trywialności - chwytają za serce i każą podążać za sobą, aż do wybrzmienia ostatniego dotknięcia struny.

Marcin Kiciński

AUM FIDELITY - PREMIERY


AUM FIDELITY


LITTLE WOMEN
THROAT
Travis Laplante: tenor sax
Darius Jones: alto sax
Andrew Smiley: guitar
Jason Nazary: drums

LP/CD

.......................................



WILLIAM PARKER
I PLAN TO STAY A BELIEVER: THE INSIDE SONGS OF CURTIS MAYFIELD
William Parker: bass,
doson’ngoni, balofon
Hamid Drake: drums
Dave Burrell: piano
Lewis Barnes: trumpet
Darryl Foster: tenor & soprano sax
Sabir Mateen: alto & tenor sax, flute
Leena Conquest: vocals
Amiri Baraka: voice, poetry
* with guests on select tracks:
Lafayette Gilchrist: piano
Guillermo E. Brown: drums

RECENZJA NA BLOGU
.......................................



WILLIAM PARKER ORGAN QUARTET
UNCLE JOE'S SPIRIT HOUSE
William Parker: bass
Darryl Foster: tenor sax
Cooper-Moore: organ
Gerald Cleaver: drums

.......................................



MIKE PRIDE'S FROM BACTERIA TO BOYS
BETWEENWHILE
Mike Pride: drums, compositions
Darius Jones: alto sax
Peter Bitenc: bass
Alexis Marcelo: piano

.......................................



DAVID S. WARE
SATURNIAN (SOLO SAXOPHONES, VOLUME 1)
David S. Ware saxello, stritch, tenor sax

.......................................




DAVID S. WARE
ONECEPT
David S. Ware stritch, tenor sax, saxello
William Parker bass
Warren Smith drums, tympani

niedziela, 10 października 2010

Avant Art Festival 2010 - Phall Fatale, The Thing + Otomo Yoshihide, zdjęcia

The Thing - Otomo Yoshihide i Mats Gustafsson

The Thing - Paal Nilssen-Love, Otomo Yoshihide, Mats Gustafsson


The Thing - Otomo Yoshihide

The Thing - Otomo Yoshihide i Mats Gustafsson


Phall Fatale - John Edwards i Joana Aderi

Phall Fatale - Daniel Sailer


Phall Fatale - John Edwards

Phall Fatale - Joy Frempong


Phall Fatale - Joana Aderi

Avant Art Festival 2010 - Regenorchester, Radian, Phall Fatale, The Thing + Otomo Yoshihide, krótkie podsumowanie

Podsumowanie to brzmi trochę na wyrost w kontekście tego, że udało mi się zaliczyć raptem 5 koncertów. Chętnie podzielę się jednak wrażeniami.

Regenorchester (Impart 1.10.2010) – czyli: chyba czasami bez lidera lepiej
Franz Hautzinger - tp
Martin Siewert - g, el
Tony Buck - dr
Luc Ex - b

Siewert z Hautzingerem grywają ze sobą często, będąc częścią elektroakustycznej Sceny Wiedeńskiej. Tony Buck to członek australijskiego techniczno - transowego The Necks oraz stały uczestnik berlińskich improwizowanych meetingów. Luc Ex jest legendą postpunka z pomnikowego już The Ex. Połączenie tych muzycznych światów kazało mi traktować koncert Regenorchester jako najważniejsze wydarzenie Avant Art Festivalu.
Pierwsze uderzenie było niesamowite. Sekcja rytmiczna stworzyła wspaniałe, gęste i nietypowo akcentowane tło dla Hautzingerowskiej, leniwej, acz bogatej we wszelkie sonorystyczne ozdobniki trąbki, a Siewert uszlachetniał całość swoimi- na poły gitarowymi, na poły elektronicznymi-partiami. Brzmiało to tym lepiej, że panowie się rozkręcali, zmierzając ku kulminacji. Szczególną uwagę zwracał Luc Ex, który nie tylko muzycznie, ale także wizualnie wybijał się pod względem zaangażowania. Całość była niezwykle koherentna, a każdy członek zespołu zdawał się być na swoim miejscu. Niestety dość szybko koncepcja zaczęła pękać, a środek ciężkości przesuwać się na stronę trio Siewert/Buck/Ex, które fantastycznie wdrażało różne stylistyki, trzymając się mocno rockowej dynamiki. Im bardziej jednak porywał mnie ich prowokujący feeling, tym mniej leżał mi Hautzinger ze swoimi melodiami. Mimo iż ciągle mocno modyfikował on swoją trąbkę, nie potrafiłem uwolnić się od wrażenia, że schodzi coraz bardziej na drugi plan, a po pewnym czasie staje się wręcz uciążliwy. Było to o tyle zadziwiające, że przecież to właśnie Hautzinger przewodzi temu projektowi, którego to oglądaliśmy (jeśli właściwie odczytałem numer przy nazwie) już jedenastą edycję. Momentami nasuwało mi się porównanie z Billem Dixonem, który również zestawiał swoją trąbkę z bardzo gęstym tłem, budowanym najczęściej przez dwóch kontrabasistów i perkusję. O ile jednak Dixon potrafił -niczym dyrygent- decydować o kierunku, w którym podąża zespół, idealnie trafiając w sedno budowanego kontekstu, o tyle mam wrażenie, że Hautzinger po prostu się pomylił. Wyraźnie słychać było, że to, co się dzieje na scenie, jest przemyślane i konsekwentnie realizowane, niestety melancholijne melodie trąbki na tle szturmującego słuchaczy, dynamicznego trio avantrockowego, były dla mnie nietrafioną koncepcją.

Radian (Impart 1.10.2010) - czyli nordycka postrockowa perfekcja
Martin Brandlmayr - drums, sampler & sequencer
Stefan Németh - guitars, synthesizers
John Norman - bass

Ciekawym doświadczeniem było obejrzenie jak powstaje muzyka Radian. Słuchając płyt, trudno wyobrazić sobie, kto za który dźwięk odpowiada, podczas gdy koncert, ogołacając w pewien sposób zespół z tajemnicy, pozwolił mi się zetknąć z muzyczną perfekcją, żeby nie powiedzieć mechaniką. I nie ma w tym cienia pejoratywności, bo kiedy na co dzień obcuje się z muzyką w większym lub mniejszym stopniu improwizowaną, zderzenie się z trzema gośćmi, którzy- niczym robomuzycy- wdrażają na tradycyjnych instrumentach brzmienia, o które można by spokojnie podejrzewać komputer, jest to cudowna odskocznia.

Organoleptic Trio (Impart 1.10.2010) czyli Projekct niepotrzebny

Wojtek Szymański - dr
Krystian Zemanowicz - b
Sebastian Bednarczyk - g

Najgorsze jest to, że ci panowie naprawdę chcą grać i prawdopodobnie umieją grać. Najgorsze, bo w ich mniemaniu wystarczy to do grania publicznego, mimo iż zupełnie nie wiedzą, co grać i dlaczego grać. Odwoływanie się do późnofrippowsko/sharpowskich rozwiązań pozostawiło we mnie potworny niesmak, nie tylko dlatego, że w wydaniu Organoleptic Trio brzmiało to dość mizernie (mimo wyczuwalnych, wielu odbytych prób), ale przede wszystkim, ponieważ czuć było wewnętrzny brak spójności koncepcji wśród muzyków i niezdecydowanie w obranej, w założeniu, surowej i technicznej formie. Statyczne, pretensjonalne i potwornie nudne.

Phall Fatale (Impart, 3.10.2010) - czyli kolejny przykład na to, jak dobrze muzyce przystępnej robi obecność muzycznych freaków.
Fredy Studer: instrumenty perkusyjne
Joana Aderi: elektronika, głos
Joy Frempong: głos, sampler, małe instrumenty
John Edwards: kontrabas
Daniel Sailer: kontrabas, elektronika

Szedłem na koncert Phall Fatale ze względu na dwa nazwiska. Fredy Studer to perkusista ze świetnego eksperymentalno-improwizowanego trio Koch/Schutz/Studer, wydającego płyty w szacownej Intakt Rec. John Edwards to kontrabasista z Londyńskiego środowiska freeimprov, skoncentrowanego wokół wytwórni Emanem, który wywarł na mnie kilka lat temu potworne wrażenie jako instrumentalista i do dziś darzę go szczególnym uznaniem.
Szedłem ochoczo, ponieważ wiedziałem, że projekt będzie specyficzny, flirtujący z dość przystępnymi -w tym piosenkowymi- formami muzycznymi, a z doświadczenia wiem, że taki repertuar, jako wyzwanie dla muzyków ze sceny free, najczęściej przynosi pozytywne rezultaty.
I faktycznie dostaliśmy piosenki, momentami przypominające trochę Laurie Anderson, momentami odjeżdżające w klimaty lekko etniczne. W wyśpiewywanie, bądź wokalizowanie tych piosenek zaangażowane były dwie czarnoskóre, młode śpiewaczki, które z wielką pasją podchodziły do materiału, na który w głównej mierze składały się teksty poetyckie. Muzyka była z jednej strony kompozycyjnie podopinana, z drugiej- na tyle wolna, żeby muzycy mogli wyeksponować swoje najlepsze cechy, tak więc Edwards, na którego liczyłem, nie mógł rozczarować. Z pomocą swojego perkusyjnego podejścia do kontrabasu, smyczka, drobnych dodatków elektronicznych oraz drugiego kontrabasisty - młodego Daniela Sailera wypełnił doszczętnie przestrzeń niezagospodarowaną przez perkusję, wokale i odrobinę elektroniki, wytwarzanej przez obie panie. Zespół dryfował między przeróżnymi muzycznymi stylistykami, a Edwards, ze znaną mi dostojną perfekcją, wyczarowywał z instrumentu bezbłędne tło, obojętnie, czy miało mieć charakter czarnej muzyki, czy heavy metalu. Za każdym razem, kiedy obcuję z tym muzykiem, mam nieodparte wrażenie, że stopień jego zestrojenia z instrumentem jest maksymalny. Spokój i pewność, z jakimi uderza w struny bądź sięga po zupełnie niekonwencjonalne metody gry na kontrabasie, jest absolutnie niebywała.
Jedyny minus tego koncertu to solo Studera - moim zdaniem zupełnie zbędne i nieszczególnie udane, mimo iż perkusista ten w czasie koncertu wielokrotnie popisał się bardzo ciekawymi rytmami.
Z niecierpliwością czekam na pierwszą CD tego projektu.

The Thing i Otomo Yoshihide (4.10.2010) - czyli Otomo Yoshihide i T h e T h i n g
Mats Gustafsson - s, electr.
Ingebrigt Haker - Flaten - b
Paal Nilssen-Love - dr
Otomo Yoshihide - g

Płyta mocno mnie rozczarowała, więc szedłem na koncert ze średnim entuzjazmem, za to podskórną nadzieją, że przy takim nastawieniu w wersji live The Thing może mnie wyłącznie pozytywnie zaskoczyć. Pomyliłem się.
Dla mnie to, co scala The Thing -jako długotrwały projekt- to pewne mocowanie się z materią muzyczną, fizyczna wręcz walka z możliwościami własnymi, instrumentu, możliwościami całego trio. Dla mnie ten ostatni aspekt ma szczególne znaczenie, ponieważ w każdym wydaniu The Thing zmieniało się w trójorganicznego muzycznego mutanta, który w trójnasób pożerał słuchacza i w trójnasób epatował niesamowitą energią. Tego elementu akurat na koncercie z Otomo zabrakło. Dalej mieliśmy, co prawda, trzech fascynujących i dających z siebie wiele muzyków, dalej czuć było balansowanie na granicy własnych możliwości, tyle że w tym wydaniu trio nie było razem. Rozproszeni, indywidualnie walczyli z innym potworem - elektryczną gitarą Otomo, bestialsko wręcz głośną. Może na tym tak naprawdę polegało nowe wyzwanie, przed którym postanowili stanąć?
Już samo ustawienie się muzyków (jak twierdzi organizator - intencjonalne), gdzie Matsa słychać było wyłącznie bezpośrednio z saksofonu oraz minimalnie z odsłuchu, świadczyło, że wyraźnie dał fory swojemu konkurentowi. Oba te źródła dźwięku, w głośniejszych partiach (a takich było przez ok. 75% czasu), przy wzmocnionej gitarze Otomo właściwie nie istniały, nie zmienia to jednak faktu, że Mats walczył dzielnie, dbając przy tym przynajmniej o wizualną stronę widowiska. Przez chwilę tylko czuć było przewagę Matsa - kiedy to zostawiając saksofon, uruchomił swojego asa - elektroniczny stolik. Dobre 10 min Mats i Otomo toczyli heroiczną walkę o miano największego noisowca wieczoru, o wynik batalii mnie jednak nie pytajcie - jedyne bowiem, co miałem wtedy w głowie, to wizualizacja eksplodujących bębenków usznych.
Rozjuszyła mnie ta rozgrywka, w czasie której nie tylko ja poległem, ale i Paal, który bezskutecznie chciał być słyszalny, grając zbyt gęsto, zbyt mocno i zbyt siarczyście, z ewidentną stratą niestety dla jakości muzycznej. Chłopcy poszli w tango z decybelami, nie dbając już właściwie o żadne z założeń, o które ich podejrzewałem i tak oto pytanie, które nasunęło mi się jeszcze podczas słuchania płyty z Otomo ponownie stanęło mi przed oczami: czy to dalej jest The Thing, czy może nowy kwartet, który powinien mieć swoją nową nazwę.
Oczywiście były momenty wyciszenia a nawet momenty, które można by nazwać jazzującymi, ale i tu pojawił się nie lada problem. Otomo Yoshihide jest dla mnie wyjątkową postacią, wielkim konceptualistą, wspaniałym ekperymentatorem. Uwielbiam Ground Zero, padam przed ONJQ, wyję przy Optical 8. Kiedy jednak słyszę płyty takie, jak Episome (Yoshihide/Yoshida/Laswell) czy Green Zone (Hideki/Yoshihide/Uemura), gdzie Otomo jest gitarzystą, nazwijmy to konwencjonalnym, nudzę się. I tak nudziłem się, słuchając długich jego solówek w czasie tego koncertu.
Jeśli miałbym statystycznie oszacować, jaka część koncertu przypadła mi do gustu, rzuciłbym jakieś 30%. Nie chcę bowiem wytworzyć wrażenia, że była to kompletna klapa. Zdarzały się momenty, kiedy wszyscy się słyszeli i podążali za wewnętrznym muzycznym głosem, porzucając sadomasochizm. 30% dla The Thing to jednak niczym ocena z egzaminu gimnazjalnego - w tej konfiguracji, raczej wyżej nie zajdą.

Marcin Kiciński

sobota, 9 października 2010

SKIPSTONE RECORDS - PREMIERY

ERIK FRIEDLANDER
FIFTY MINIATURES FOR IMPROVISING QUINTET
Jennifer Choi, violin;
Erik Friedlander, cello;
Sylvie Courvoisier, piano;
Trevor Dunn, bass;
Mike Sarin, percussion.